Może trójkącik? Nie, dziękuję, wolę kwadracik!

Czy widzieliście już wpis Mangalargi: http://mangalarga-dolls.blogspot.com/2013/05/lalkowe-spotkanie-28042013.html#comment-form ? Ja właśnie go przeczytałam i odświeżyły mi się wspomnienia ze spotkania, które miało miejsce, ho-ho!, cały miesiąc temu. Do jego opisania zabierałam się równie aktywnie, co sójka za morze i gdyby Mangalarga nie pobudziła mnie (jak to brzmi!), swoim wpisem do działania, to relacja pojawiłaby się na święty nigdy.


 

Spotkać się w Warszawie jest dość przyjemnie, szczególnie, jeśli umówić się pod kolumną Zygmunta. Oczywiście, wokół pomnika kręci się dużo ludzi, ale nie rozpoznać swojej grupy się po prostu nie da, bo jak wiadomo osoby zbierające lalki to ludzie wyjątkowo urodziwi, inteligentni i jaśniejący wewnętrznym pięknem, które promieniuje na wszystkich wokoło. Dlatego bez problemu namierzyłam „swojaków”, a to, że KiciaKocia trzymała w ręku monsterkę Howleen i miała na sobie umówioną, pomarańczową bluzę, nie miało tu nic do rzeczy 😛


 

Pogoda postanowiła nas nie rozpieszczać – niebo siusiało z góry, wiaterek podwiewał z dołu, nosy marzły i kapały, no po prostu wszystko sprzysięgło się, żeby zagonić nas do pieczary diabła, czyli fast-foodowni (Pizza Hut)! W tym przybytku wszetecznej rozkoszy (kalorie!, kalorie!, kalorie!) mogłam porządnie przyjrzeć się nowym znajomym (tym bardziej, że nieskromnie pościągały kurtki, szaliki i inne ocieplające akcesuary). Na spotkanie stawił się kwiat lalkowego środowiska, czyli: Mangalarga, KiciaKocia i Lacrima, no i ja, co daje seksowny kwadracik (w odróżnieniu od przereklamowanego trójkącika).


 

Cztery baby przy jednym stole to nie w kij dmuchał i wiadomo, że po pierwszym obwąchaniu nastąpi kanonada chichotów, gdakania i wyciągania z torem ukrytych skarbów, czyli lalek. A tych było dużo i w dodatku, różnego rodzaju. Jak się okazuje każda z babeczek specjalizuje się w zbieractwie innych plastików.


 

Lacrima lubi „duże gabaryty” i przyniosła na spotkanie swoje ulubienice od Tonnera – dwie Ellowynki. Te lalki to prawdziwe damy, nie dość, że ubrane w eleganckie ciuchy (kto zgadnie, kto je uszył?) to jeszcze porażające głębią spojrzenia. Gdybym ich nie zobaczyła „w realu” to do dziś żyłabym w nieświadomości jak są piękne. Zdjęcia zazwyczaj nie oddają sprawiedliwości ich urodzie i są po prostu mylące (mam wrażenie, ze obiektyw spłaszcza ich rysy). Lalki Tonnera TRZEBA oglądać na żywo. Dopiero wtedy można je prawidłowo ocenić.


01

Ellowynka nr 1 – „Romantyczna”. W tle chowa się KiciaKocia. Maskowanie – moje. Zdjęcie (to i wszystkie pozostałe – autorstwa Mangalargi!)


02 

Ellowynka nr 2 – „gotycka”. W tle znów chowa się KiciaKocia 🙂

 

Wśród lalkowych dam od Lacrimy zaczaiła się także mileńka „składaczkówna”, która wzbudziła żywe uczucia w sercu mojego Sweeneya. Zakochał się biedny i teraz do niej żałośnie wzdycha. A ona – cóż, pewnie już go nie pamięta …


03

 

Na spotkaniu były lalki duże, ale były też laleczki małe, tycie, tyciutkie – Laloopsiki! Mam wobec nich zbrodnicze plany. Jeśli KiciaKocia przyniesie je raz jeszcze, to je ukradnę (ale o tym cicho-sza, niech ten szatański plan spokojnie sobie dojrzewa)


04

Słodziny wcielone, ale charakterne!

 

Ponieważ moje chłopaki czują w sobie ojcowskie zapędy od razu przejęli maluchy. Dla każdego starczyło po jednej kruszynce.


05

 

 

Spotkanie byłoby niepełne, gdyby nie uczestniczyły w nim przedstawicielki świata Mattel. Jak to się mówi – nie ma Barbie, nie ma imprezy!



06

 Achhhhh, brunetki! Najpiękniejszy kolor włosów lalkowego świata! Mangalarga ma gust, albo, „ma gusta”, co ostatecznie układa się we frazę – me gusta 😛


 

07

A tutaj laleczka, od której wszystko się zaczęło – ona była naszym znakiem rozpoznawczym przy spotkaniu. Świetnie się nadawała do swojej roli – z powodu ognistoróżowej fryzury było ją widać z daleka.

 

Monsterki zjawiły się we dwie, dopuszczając do swojej grupy laleczkę nieco do nich podobną, ale przecież inną – Sashabellę herbu Bratzillaz. Sasha trzymała się blisko Spektry, co mnie bardzo zdziwiło, bo dziewczęta sa jak ogień i woda – jedna białoskóra, wyniosła, trochę melancholijna, druga – bywalczyni solarium, trzpiotka i urwis w jednym.


08

Przeciwieństwa się przyciągają. Jak się okazuje prawda ta jest aktualna również w lalkowym świecie.

 

A na koniec notki – prawdziwa bomba. Oto objawię wam jak wyglądały uczestniczki spotkania. Przygotujcie się na wzniosłe przeżycia duchowe.

 

 

Adin

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Dwa

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Tri

.

.

.

.

.

i

.

.

.

.

.

Voila – oto my!:

MY

Cała czwórka fajnych lachonów. Gdybyście nas rozpoznali na mieście, to można zaczepiać.

Dodaj komentarz