Jeśli się wzrasta wśród komiksów, to wcześniej czy później trafi się na cykl Mika Mignoli o Hellboyu, piekielnym przybusiu z zaświatów, który walecznie rozprawia się z innymi piekielnymi przybusiami z zaświatów. Dziwnym trafem nie znam nikogo, kto by tej bestyi nie kochał, choć jest wielka, czerwoniutka i dziamgata. No i lubi kotecki. Jako wielbiciel miauczącego pchlarstwa czuję z nim jedność i wielbię go, choć to paskudnik.
Gdyby ktoś nie znał lub nie czytał, to komiksowy Hellboy wygląda tak:
Those, who grew up reading tons of comic books must love Mike Mignola’s Hellboy. That character is legendary. For those, who don’t know him yet – a brief introduction: Hellboy is a demon from hell, who came to the Earth as a child, was taken care of by humans and fights against the dark forces that threaten the world. He’s a good-hearted cutie who looks like this:

Źródło/strumyczek/rzeczka/source: http://trevor-verges.deviantart.com/art/Mignola-s-Hellboy-Colors-181216618
Czerwoniutkie śliczności nawiedziło też dwa pełnometrażowe filmy kinowe („Hellboy” i „Hellboy, złota armia”), czym już do końca mnie zawojowało, bo główną rolę dostał w nich Ron Perlman, który po nałożeniu charakteryzacji zrobił się jeszcze brzydszy niż w rzeczywistości (a przez to bardziej kochany). Z tegoż powodu oczywiście nie mogło zabraknąć mnie w kinie, choć z perspektywy czasu wydaje mi się, że na pierwszą część nie musiałam wcale chodzić trzy razy. Jak to człowiek czasami da się opętać piekielnej bestii, której zdarza się latać po ekranie bez koszulki (a pierś ma szeroką i cyc bardzo zacny, przytulić by się tak do niego od czasu do czasu).
The red cutie pie has also appeared in two cinema movies, that I totally loved, because the actor starring as Hellboy was Ron Perlman. There was a time (long, long time ago, when my hair was still long, I weighted less and still believed in Santa Claus) when I really wanted him to become my husband, because he was so damn lovable though ugly as hell.
You might laugh at me but I went to cinema 3 times to see the first part of the film and I don’t consider it exagerration. The movie was fun, Hellboy was adorable and whoever claims otherwise, it means that they don’t deserve to dance with any sexy devil under the pale moonlight.

Hellboy z kolegą. Tużem ich znalazła (Hellboy and Abe Sapien. I love both, but Red I love a bit more): http://www.fanpop.com/clubs/hellboy-ii-the-golden-army/images/3963065/title/hellboy-ii-screencap
Po obejrzeniu drugiej części kinowego hitu stało się, co nieuniknione, czyli zachciało mi się mieć czerwonego na wyłączność. Sposobności po temu były, a jakże, bo przecież najobrzydliwsza z obrzydliwych firm zmajstrowała go w skali 1/6. Tyle że nigdzie go w sprzedaży nie było. To znaczy był, ale daleko, za siedmioma górami i siedmioma morzami, skąd do Polski wcale nie chciał jechać. Ja do niego wołałam: „Chono tu!”, a on „Nie chce mi się.” I tak w koło Macieju. Cztery lata to trwało. Ile ja przez ten czas czekolady zeżarłam!
After seeing „Hellboy the golden army” it became clear to me, that I wanted Red to join my team of toy boys. Of course he was available, of course he was costly, and of course none of the fellow collectors wanted to get rid of him. There were a few Japanese sellers from eBay eager to make a deal with me, but their prices exceeded my financial abilities. It took me 4 years to pick up a bargain. You can’t even imagine how much chocolate I’ve downloaded into my gastrointestinal system during that time.
Ale cierpliwość popłaca. Znalazł się anioł z niebios, natchniony dodatkowo Duchem Świętym, który zapragnął sprzedać Hellbojka. Wszystko po bożemu, przez eBay, znaczy bezpiecznie. Zawzięłam się w sobie, skrzyknęłam wszystkich świętych na pomoc i dawaj licytować. Pozostali uczestnicy aukcji nie byli chyba tak zdesperowani, więc w pewnym momencie sobie odpuścili, a ja, cała w skowronkach, otrąbiłam zwycięstwo. Potem szybkie przekierowanie kasy przez PayPala i oczekiwanie w drżączce na numer trackingowy przesyłki.
Everything comes to those, who wait and evilBay eBay finally offered me a chance to get Red. I asked all Saints to help me and started to bid. The heavens must have been touched by my preyers as they poured down their blessing upon my head and I won the auction. With shaking hands I clicked on the „pay now” button and went to bed, full of hope, that during the next few days I’ll be rewarded with a tracking number.
Poczekałam tak ze dwa dni, a po ich upływie – przykra niespodzianka. Sprzedawca zwrócił mi wpłatę i wysłał email, w którym napisał, że Hellboy się uszkodził był, więc odwołuje transakcję. Ja w płacz i migusiem smaruję do niego wiadomość, żeby się zlitował, bo ja nawet uszkodzonego czerwonego wezmę. Na to on – „Pani kochana, nie ma mowy.” No więc spróbowałam sposobem. Sprzedawca był z Rosji, więc napisałam do niego po rosyjsku, krwawymi łzami skrapiając każdą literkę. I co? I chłop się ugiął! Pogadali my przy okazji o zbieractwie, co przekonało go chyba, że Hellboy pójdzie w dobre ręce i zgodził się go wypuścić. Achhhh, szczęsny to był moment i godzien uwiecznienia w lalkowych annałach, gdy nieznajomy chłop z Rosji powiedział mi „tak”. Ma się tę moc stękania na smutno 🙂
Two days later I received my money back and additionally an email from the seller, explaining that the toy got damaged and the transaction should be cancelled. My jaw dropped to the floor. I wanted to strangle the guy with his own entrails. Was it the end to my dream about having Red? No way! I told myself: „I won’t agree to that! I will convince the man to change his mind and sell the toy to me!” What I’ve promised myself I’ve fulfilled. I wrote a sad, sad email to him (in Russian, his mother tongue) and made him understand, how desperate I was. It must have moved his conscience, because he decided to say good bye to Hellboy and accept the money. What a victorious moment it was when he asked me the long awaited question: „Stary Zgred, will you take Red to be your toy, your favourite action figure and your one true love? Will you keep him on your shelf and adore him today, tomorrow and forever? Will you keep him away from dust and take photographs of him? Will you promise not to sell him and be faithful to him through good times and bad, in sickness and in health as long as you both shall exist?”. I answered „I will!” and that was it. I became Red’s rightful owner!
Potem wszystko już szło w miarę szybko – on nadał przesyłkę, ja w stanie rozpalenia sercowego odebrałam ją od listonosza i w rekordowym tempie rozbebeszyłam, żeby dobrać się do nadzienia. Nie biły mi dzwony, nie pachniał bez, ale co z tego, jeśli Hellboy dojechał cały i zdrowy. A że jest piękny nad podziw i w moich oczach gasi urodą wszystkie inne czerwonoskóre diabelskie pomioty, to teraz zapraszam na lot fotograficznym spamolotem. Enyoy the ride 🙂
A few sleepless nights later the seller shipped a package at his local post office and I started to count the days until its arrival. The moment of happiness happened 2 days ago, on Friday, when the postman knocked on my door (just once, but if he wanted to do it twice, I wouldn’t have any objections). My Red was finally with me. He arrived safe and sound and even more beautiful than I imagined (of course his „beauty” is a huge overstatement, but you need to turn a blind eye to me, because you know, I’m in love again). Maybe I’ll manage to convince you somehow that he’s the cutest monster ever? I’ll try, because, why not. Hope you’ll like him like I do 🙂















