Mam wroga. Walczymy z sobą od ponad miesiąca. Raz zwyciężam ja, raz on, ale jego zwycięstwa są większego kalibru. Ja mam dwie ręce, dwie nogi i parę oczu, on – tylko jedno ślepie i na tym jego cielesność się kończy. Poza tym jest czarny, brzydki, ciężki i złośliwy jak cholera. Poznaliśmy się dość dawno temu, ale ja, ten tego, byłam w stosunku do niego nieśmiała i długo bałam się go dotknąć. W sumie nic to dziwnego, bom nigdy wcześniej nie korzystała z aparatu-lustrzanki.
I have an enemy. We’ve been fighting against each other for the past month. I win once in a while, but this enemy of mine wins more often. I have two hands, two legs, and two eyes, while my opponent is one-eyed, just like a cyclops. To cap it all off, he’s black, ugly, heavy and mean. Although we’ve met some time ago I’ve only recently started to get to know him. You see, I’m a meek one and he’s quite a complicated being, so I was afraid to even touch him …. grrr grrr …. to touch it, as I’m speaking of a reflex camera.
Czarna bestyja nie jest moja. Została mi ona uprzejmie wypożyczona przez kolegę – pasjonata fotografii, który ma w domu lepsze sprzęciory i ulitował się nad moim jęczeniem. Bo widzicie, dobrzy ludzie, bolało mnie (o ja durnowata!), że brzydkie zdjęcia robię. A inni robią ładne, ostre i w ogóle takie, że chce się je oglądać. Zazdrość mnie, proszę Państwa, żarła. Niska i paskudna zazdrość. No więc Marek (niech jego imię będzie chwalone przez cherubów), zebrał się w sobie i rzekł: „Tu masz aparat, a tu instrukcję. Weź je ze sobą do domu i korzystaj. Jeno mi dupy nie truj prośbami o wytłumaczenie podstaw, bo do takich rzeczy nie mam cierpliwości.”
The black beast is not mine. It belongs to my good friend, who courteously decided to lend it to me so that I can learn how to use such a device. I think that he might have been bored with my whining, that each person that I know takes beautiful photos while those taken by me are awful, blurry and their quality is below any acceptable standards. So my beloved Mike said: „Aga, here you have the camera and the manual. Take them home and use them. And please, stop babbling about how hopeless you are at taking photos. Stop moaning and start learning!”
Wzięłam, podziękowałam i poleciałam próbować, jak się toto użytkuje. I mówię Wam – najzupełniej okropnie!
I grabbed the camera and decided to try it right away. And guess what – the first photo session was a complete trainwreck!
Jeśli człowiek przez 3/4 życia korzystał z prymitywnej cyfrówki (a ja mam w domu prościucha nad prościuchami), to przyzwyczaił się do tego, że aparat wszystko za niego zrobi, co oznacza tyle, że przy robieniu zdjęć można wcale nie myśleć – coś tam zawsze wyjdzie. Lepiej czy gorzej, ale wyjdzie. Z lustrzanką tak się nie da – tu potrzebne jest choć trochę zdrowego rozsądku i umiejętności. O ile najprostszą wiedzę można poznać z manualu, to już przełożenie jej na język zdjęcia wcale nie jest proste. Ile ja się najęczałam, zanim udało mi się zrobić pierwsze ostre zdjęcie! Nie żadne tam dobre, ale zwyczajnie ostre, na którym można rozpoznać fotografowany obiekt 🙂
For most of my life, I’ve been using a simple digital camera, which significantly affected the way I thought of taking photos. I was not used to co-operating with the equipment. I treated it as something that would do all the work while I would not have to think at all, just to click the button. I didn’t need to learn how to use it because all functions were intuitive. I didn’t have to put any effort into my activity. I didn’t have any stunning results either, but the lazy ones have to deal with that.
Now that I have a new toy I’ve decided to change my approach to photographing. I won’t become a famous artist, that’s obvious, but I like to think that one day all my dolls will have decent sessions. As for now I’m really happy that I’ve mastered the art of taking (relatively) sharp pictures 🙂

Oto ono! Pierwsze w miarę ostre zdjęcie! Puchnę z dumy. Zdjęcie takie ostre i Jack taki hoży! Tyle dobra w jednym 🙂
That’s the one! The „first sharp photo” that’s making history! I was so proud to be the one who have produced it 🙂
Po uwiecznieniu Jacka dla potomności wzięłam na tapetę innego modela, tym razem płci żeńskiej. O zgrozo, była to lalka z moldem Diva!
After I immortalized Jack in the picture I’ve decided to try with something bigger. For example – with a Diva doll. Wait! What? A Diva doll!?
Tak ze dwa lata temu skomponowałam listę lalek, które w mojej opinii można zaliczyć do najbrzydszych wytworów Mattel. W pierwszej piątce uplasowały się w niej lalki z facemoldem Diva. Nawtykałam im wtedy, że wyglądają zupełnie jak modliszki, że wyraz pyszczków mają wredny i odpychający i w ogóle są paskudne. Taka byłam dla nich wredna!
Two years ago I created the list of the ugliest dolls by Mattel. Dolls with Diva face mold were in my top 5. Back then I was convinced that each Diva looks exactly like a praying mantis, sporting an insincere smile and malicious eyes. My tongue was ready to criticize them anytime.
W oparciu o powyższe ciut dziwnie przyznać się, że mam u siebie jedną Divę. Tak, tak! Zajadły tępiciel tych lalek ugiął się i sprowadził sobie taką modliszkę (dobrowolnie!) do domu. Czyżby się nawrócił i zakochał w lalce, której szczerze wcześnie nie cierpiał? O co to, to nie! Nadal uważa, że to brzydactwo. Brzydactwo, paskudztwo, okropieństwo i marność nad marnościami. Ale z wyjątkowo ładną kolorystyką makijażu – błękit zmieszany z brązem 🙂 Bardzo lubię takie połączenia, a moja Diva ma właśnie takie ślepia. Dlatego przymknęłam oczy na braki w jej urodzie i zadecydowałam, że chcę ją u siebie. Trochę się sobie samej dziwię, ale jak uczy historia, niejeden już poległ dla pięknych oczu, więc żaden ze mnie wyjątek.
Considering the above it’s hard to understand why I decided to invite Diva to my flock. Have I converted to Diva-ism? Absolutely not. I still find this doll repulsive. Except for her eyes. Just look at them. The brown irises submerged in blue eyeshadows – that’s what conquered my heart. What a dreamy combination! History knows many kings and leaders who have fallen because of a pair of beautiful eyes, so I don’t consider myself an exception 😛



Aparat chyba ją lubi 🙂 Oczywiście nie widać tego jeszcze na moich zdjęciach, ale do licha, to musi się zmienić! Nie po to zmogłam pół manualu, żeby sobie odpuszczać. Poza tym, marzy mi się, że kiedyś będę robić dobre zdjęcia moim chłopakom. Na razie nieśmiało próbuję z nimi flirtować i bardzo zżymam się, że nie umiem ułowić ich urody, ale chcę wierzyć, że to tylko kwestia czasu. Bo strasznie, przestraszliwie chcę kiedyś robić mojemu chłopstwu piękne portrety! Takie, żeby oczy rwało i żeby ludzie pytali: A z jakiej firmy oni? I żeby chcieli mieć takich samych u siebie 🙂
The camera lens really likes her. It actually likes her much more than me, but I need to admit that she’s a good model. Maybe one day my eyes will open and I’ll discover her charm, who knows?
Currently, I’m in the middle of reading the manual and I’m trying my best to remember as many tips as possible. I hope that I’ll be able to use them soon, because I dream of a set of decent portraits for all my male dolls. Please, wish me luck in pursuing this goal 🙂


