Czytywaliście w młodości romanse? Ja – i owszem! Za moich szczeniackich czasów na topie był cykl Margit Sandemo „Saga o ludziach lodu”, składający się z 47 tomów. Przeczytałam je wszystkie, niektóre nawet po dwa razy! Jako chytre i przemyślne dziecko, pożyczałam kolejne części z biblioteki, twierdząc, że to „dla mamusi”. Rzecz jasna mama o niczym nie wiedziała i pewnego dnia doznała srogiego zadziwienia, kiedy pani bibliotekarka wcisnęła jej z porozumiewawczym uśmiechem kupkę romansowych powieści Jude Deveraux. A musicie wiedzieć, że były to twory literackie jeszcze bardziej pochłaniające niż „Saga o ludziach lodu”. O czym przekonałam się, podkradając je na noc i czytając, jak zawsze czyta się literaturę zakazaną, pod kołdrą przy świetle latarki.
Did you enjoy reading romance novels as kids? I surely did! When I was young the most popular romantic series among my friends was „The legend of the ice people” by Margit Sandemo, consisting of 47 parts. I was so captivated by the story that I read all of them in no time flat 🙂
I got them from the local library, but as I was a little ashamed to borrow them (they were labelled as „adult” books), I told the librarian that I was taking them for my mom, who loved romantic stories. The librarian swallowed the hook and one fine day, when my old lady was visiting the library herself, she was offered a pile of books by Jude Deveraux. She was a little puzzled by that, but took the books home anyway. My poor mom didn’t have the faintiest idea how I loved romance novels at that time 😛
Let me just add that I’ve managed to engulf the whole pile during the following week. I was reading secretly under my duvet at night time.
Książki Jude Deveraux pisane są na jedno kopyto: młoda kobieta w tarapatach poznaje przystojnego nieznajomego, którego na początku nie cierpi, lecz z upływem czasu szaleńczo się w nim zakochuje. Nieznajomy, który zaprząta jej myśli, jest bogaty, odważny, zbuntowany, rycerski, romantyczny, skrywa jakąś tajemnicę, bywa impertynencki i jest typem zdobywcy, który miał w życiu wiele kobiet, lecz nie zaznał smaku prawdziwej miłości, toteż odnajduje go dopiero w chwili poznania głównej bohaterki. Tak to z grubsza wygląda 😛
All books by Jude Deveraux follow the same pattern: a young damsel in distress meets a handsome stranger, whom she initially dislikes, but as times go by she falls in love with him. The said stranger is always young, wealthy, brave, rebellious, chivalrous and mysterious. He’s an imbecile and a knight in shining armor at the same time, and what’s most important, he doen’t known what love is until he meets the heroine. That’s exactly what you can expect from these novels and it doesn’t matter which one you choose.
Sięgając po dowolną powieść Jude Deveraux można być pewnym jednego – w którymś (nabrzmiałym chucią) momencie pomiędzy bohaterami dojdzie do romantycznego zbliżenia, podczas którego ona straci sukienkę, a on portki, przy czym utrata odzieży będzie związana z jej częściową dewastacją (najczęściej w okolicach klatki piersiowej, gdzie efektownie strzelają guziki). Jak wiadomo wichry namiętności są wrogami wszelkich tekstyliów 🙂
Ah, there is one more thing to mention. Jude Deveraux is famous for juicy moments, so be prepared to read about shirts and dresses being ripped off or even burned. There’s so much passion involved that it usually leads to the destruction of clothes. Please, be warned not to laugh too loud if you come across one of such moments – they might be many psychotic fans of Jude Deveraux among us!
Wychodząc naprzeciw miłośni(cz)kom romansowej literatury Mattel wypuścił w 2003 roku zestaw podarunkowy, pod nazwą „Jude Deveraux – the Raider”, w skład którego wchodziły dwie lalki – Ken, do złudzenia przypominający aktora kina akcji, Lorenzo Lamas’a, oraz jasnowłosa Barbie, uroczo omdlewająca w jego silnych ramionach.
In order to meet the expectation of romance-hungry readers Mattel released in 2003 a gift set, known as „Jude Deveraux – the Raider”, including two dolls. Ken from this set looked like a hunky twin of Lorenzo Lamas, the star of action films, while Barbie was as sweet, fragile and innocent as a fair maiden can be.

Oto Lorenzo. Młody, urodziwy i owłosiony jak szop pracz. A ja mam pełen kosz prania w łazience. Ajajaj, przydałby mi się teraz taki Lorenzo, oczywiście do rozwieszania prania na sznurkach. On by rozwieszał, a ja bym nadzorowała, żeby robił to równo/That’s Lorenzo in his youth. He’s quite handsome, hairy and topless. I know that it’s not wise to judge a book by its cover, but I can’t help liking Lorenzo’s cover very, very much.
A tu mamy już zestaw, o którym mowa w dzisiejszej notce. Barbie prawie jak Kopciuszek z filmu Kenetha Brannagha, a Ken jak wcielenie grzechu lubieżności/And here’s the photo of the couple (taken from the internet auction that I’ve won). Barbie reminds me of Cinderella from Keneth Brannagh’s movie. Ken is more like the epitome of lasciviousness.
Choć zestaw w stanie NRFB jest przeuroczo kiczowaty i mogłabym paść nim oczy na okrągło, to jako miłośnik prucia pudełek nie mogłam pozostawić go w dziewiczej postaci, bo bardzo chciałam wymacać Kenika. Barbie też, ale z ręką na sercu przyznaję, że gdyby nie „on”, to nawet bym na nią nie spojrzała. Nie jest brzydka, o nie, ale to nie moja bajka.
Although the dolls look quite exquisite as a NRFB set I didn’t have any mercy for this kitchy box and tore it apart in an instant. I very much wanted to inspect mister sexy, err, I mean Ken. Our first touch gave me goosebumps was very satisfying. Barbie was welcome too, but I need to admit that I gave her less attention, as I treated her as a lovely yet not necessary addition.

I’m too sexy for my shirt, too sexy for my shirt, so sexy it hurts 😛
Ken „Raider” jest zupełnie wyjątkowy. Tej twarzy nie zobaczymy u innych panów od Mattel, gdyż użyto jej jeden, jedyny raz. Wielka to szkoda! Gdyby przeszczepić face mold Raidera na grunt lalek play line, to sklepy z zabawkami chyba przeżywałyby oblężenie. Tymczasem na rynku rządzą chuderlawi młodzieniaszkowie. Nie twierdzę, że są odpychający, wręcz przeciwnie, ale gdy się ma apetyt na kawał pełnokrwistego chłopa, to takie wymoczkowate typy nie mają szans by zaspokoić rozszalały apetyt. No bo w co tu się wgryzać – na tych chuderlakach nie uświadczysz ani krzty porządnego mięcha. Za to ciało Raidera …
Raider is a very special Ken. He’s got a unique face that has never been used again. It’s such a pity! Just imagine play line Kens with such divine countenences. People would probably stand in queues to buy them. Don’t get me wrong – I have nothing against modern, metrosexual Ken dolls, but sometimes my appetite can’t be satisfied with their sweet faces and slim boned bodies. In other words – there are times when I need an atletic hero, whose body gives me shivers.

* * *

* * *

* * *

* * *

Ciało Raidera, jako i jego twarz, jest warte grzechu i jako takie nie powinno pozostawać w ukryciu. Nie na darmo jego nabrzmiałe testosteronem mięśnie próbują rozerwać krępujący je ubiór. W wyobraźni prawie już słyszę trzask pękającego materiału (oby tylko nie była to strzelająca dziura na pupie)!
Gdybym była projektantką Mattel’a, to zrobiłabym z tego Kenika oddzielną postać, uosabiającą jakiegoś leśnego boga czy antycznego herosa. No nie pasuje mu kiczasto-romansowy entaurage. Za bardzo go … ośmiesza. Z perwersyjnym rozradowaniem stwierdzam, że będę musiała zadbać o stosowne zmiany na własną rękę. A na razie poproszę takiego na wynos w wersji „live” i w większym rozmiarze 🙂
Raider’s body is beautifly carved, just like a body of an athlete. It’s a shame that it has been covered with so many clothes. According to me this gentleman should remain shirtless in order to shock and tempt ladies with his perfect abs and muscular shoulders. God bless his producers who decided to give him a shirt that opens in such frivolous fashion so that to give you a glimpse of his impressive chest. Raider is, without a doubt, a doll that has the power to animate your senses and desires. He must have been designed by a very sinful person 🙂

Barbie jest przeciwieństwem swojego partnera. On imponuje ciałem wojownika (a konkretniej Max’a Steel’a), ją osadzono na standardowym korpusiku produkowanym po 2000 roku. Jest zatem statyczna, ale nie mam jej tego za złe. Przecież bohaterka romantycznej opowieści nie musi fikać koziołków ani dokonywać cudów ekwilibrystyki. Wystarczy że jest ładna i umie wdzięcznie omdlewać w stresujących sytuacjach.
Barbie is the opposite of Raider. He was given the body of a warrior (or to be precise – the body of an action figure known as Max Steel), she is a typical Mattel doll with no extravagant features or additional abilities. Nothing special about her, except the cute face and (seemingly) lovely dress.

Po wyjęciu z pudełka blondynka pozytywnie mnie zaskoczyła. Wydawało mi się, że będzie paskudna, a jednak ujęła mnie buziakiem. Ciut gorzej z jej strojem, który świetnie wygląda na zdjęciach, ale w rzeczywistości jest zszyty po partacku. Dajmy się jednak uwieść magii zdjęć – w końcu blondynkom z jasną karnacją bardzo do twarzy w zwiewnych, błękitnych sukniach. A jak się ma jeszcze niebieskie oczy z długimi rzęsami, to ho, ho – można nimi wodzić chłopców na pokuszenie! Można też, dla wzmocnienia efektu nieskromnie opuścić ramiączka sukienki, lub też wystawić to i owo na światło dzienne. Oczywiście mam w tej chwili na myśli (białe jak lilie) dłonie, ewentualnie (prześwietlone czerwonymi promieniami słońca) uszy. O innych częściach ciała nie śmiem nawet myśleć, bo jak raz się wyobraźnia rozszaleje, to później trudno ją zagnać do kojca 😛
The dress looks lovely in the pictures but in reality it’s poorly sewn and shapeless. Who sews such stuff? Blind seamstresses? The infamous „Mattel quality” strikes again. It’s obvious that the dress is meant to look perfectly while inside the box, not away from it.
Although I’m a little dissapointed with its quality I still admit that it suits the blonde pretty well. Blue-eyed damsels and blue, chiffon gowns were made for each other and that’s a fact!
I’m also suprized at how much I like this doll already. I thought that she would be a total train wreck but she’s not half bad. Her expression says: „I have something on my mind and it’s very naughty! I’ll show you, what that is, if you give me a decent price!”. Although I’m not sure if I want to know what that offer entails I admit that I might be a little tempted to bargain about it with her.





Podsumowując: zestaw „Deveraux” to słodki, lalkowy kicz z lekko erotycznym podtekstem, będący ucieleśnieniem banalnej bajki dla dorosłych. Jednak ze względu na obłędną twarz i ciało Kena – Raidera, którego w nim umieszczono i nadspodziewanie pasującą do niego Barbie, znajduję go bardzo kuszącym i godnym pożądania.
To sum things up: the Deveraux gift set is a perfect example of sweet kitch combined with mild erotica. It’s designed for the adults and it should satisfy the craving of the ones who are not afraid to spice up the hobby.
