Baśki to cudne stwory, strasznie przymilne i ze wszech miar godne, by je ratować od zniszczenia przez paskudne dzieciaki. Jeśli się raz w nich człowiek zakocha, to go ta miłość pewnie do końca życia nie opuści.
Ale kto mówił, że mamy kochać i marzyć o tylko jednym „gatunku” lalki?
Dlatego dzisiejszy wpis będzie o zupełnie niebarbiowym marzeniu, które prawdopodobnie się nie ziści (a już na pewno na pewno nie w najbliższej przyszłości), ale jakaś szansa jest, bo od czasu do czasu grywam z rodziną w totka 🙂
Gdyby jakimś cudem udało się ustrzelić jakąś większą kwote, to jej cześć powędrowałaby na zakup jednej z przepięknych dam, stworzonych przez Marinę Bychkovą:





Już niekompletnie ubrane lalki zapierają dech w piersiach, a co dopiero mówić o tych odzianych?




O rany, ale się rozmarzyłam 🙂