Alkoholicy nie umieją powstrzymać się od picia, narkomani marzą o działce, a poczatkujący zbieracze lalek – często wpadają w pułapkę o nazwie „chcę mieć na własność wszystkie lalki, które mi wpadły w oko”.
Takie chciejstwo to paskudna sprawa – nie mając sprecyzowanych poglądów na to, co tak naprawdę pragnie się mieć w kolekcji, zgarnia się do niej wszystko, co wpadnie pod rękę. Starszy rodzaj Barbie – świetnie, do koszyka! Dwie identyczne My scene – biorę! Bratz, która mi się wcale nie podoba – muszę ją mieć! Księżniczka Disney’a – o rety, rety, rety – ja kcem ksienżniczkem! Litania ptaka-nakręcacza wydłuża się w nieskończoność bo każdy powód jest dobry, żeby dołaczyć kolejną lalkę do zbiorów.
Niby to wszystko fajne i miłe, ale po pewnym czasie okazuje się, że wszystkie te zakupione cuda leżą sobie, zapomniane, w jakiejś plastikowej torbie, a instynkt pcha dalej w szaleństwo – po NOWE zdobycze. Kolekcja puchcie w szwach, ale co z tego, skoro treścią kolekcjonowania jest kupować, bez opamiętania i planu, tylko po to, żeby co jakiś czas móc zaprezentować znajowym swieży nabytek.
Wypadałoby przerwać ten zakupowy maraton, ale jakiś diabeł szepcze do ucha: kup jeszcze kilka barbioszek, twój zbiór się powiększy, a ty poczujesz się jak po zjedzeniu kawałka czekolady – do krwi wydzielą się endorfiny i osiągniesz pełnię szczęśliwości …
Takie kuszenie można przetrwać, pod warunkiem, że człowiek na czas puknie się młotkiem w łeb i dojdzie do wniosku, że nigdy nie kupi wszystkich lalek świata. W dodatku – w kolekcjonowaniu wcale nie chodzi o to, żeby się móc pochwalić przed innymi zbieraczami i nadstawić im łeb do głaskania, oczekując na pochwały i peany. Kokietowanie znajomych jest oczywiście przyjemne, ale pasji się na tym zbudować nie da.
Dlatego właśnie, obiecuję solennie, że na blogu prezentować będę wyłącznie te lalki, które faktycznie zawróciły w głowie, na których naprawdęmi zależało. W związku z czym – muszę skierować trudne pytanie do czytelników: czy ktoś chciałby zaopiekować się Michaelem? Im bardziej na niego patrzę, tym mniej go lubię. Z przyjemnością wymienię go na inną lalkę.
Na zakończenie wpisu: link do notki, w której opisałam Michaela:
http://dolland.blox.pl/2011/05/It.html
UWAGA, UWAGA! – w sprawie Michaela wpłynęły do mnie dwa zgłoszenia. Lalek został zaklepany i propozycja wymiany nie jest już aktualna.