Wpis poświęcony jest lalkom, których nie powinno się dawać do zabawy dzieciom. Choć pomagają w rozładowaniu męskiej żądzy, ich ponadprzeciętna uroda i staranne wykonanie kwalifikują je jako nietypowe dzieła sztuki. W tym wypadku – erotycznej.
Ladies and gentlemen – zapraszam do zapoznania się z wpisem, poświęconym japońskim „love dolls”
UWAGA! – materiał zawiera sporo golizny. I nie chodzi tu o niewinną goliznę Barbie!
[more]
———————————————————————
W naszym kraju takie lalki to wciąż jeszcze nowość. Gdy przegląda się oferty sklepów erotycznych, to można zauważyć, że nie prowadzą one sprzedaży wyrafinowanych i bardzo drogich sex dolls z Japonii. Oferują towary znacznie tańsze (np. dmuchane lale), kompletnie nie przypominające żywych kobiet. Miłośnicy erotycznych doznań z japońskimi lalkami muszą się naprawdę postarać i sporo wydać, żeby sprowadzić sobie silikonową towarzyszkę zabaw łóżkowych.
Tymczasem w kraju kwitnącej wiśni handel silikonowymi pięknościami kwitnie w najlepsze już od wielu, wielu lat. „Holenderskie żony” (datch waifu), bo taka nazwa przylgnęła do seks-lalek, wielu mężczyznom zastępują żywe partnerki. Są ciche, mało kosztują w utrzymaniu i przede wszystkim – nie zdradzają, co powoduje, że wielu panów przedkłada ich towarzystwo nad wspólne życie z prawdziwymi kobietami.
Historia japońskich sex dolls sięga lat 30-tych XX wieku. Pierwsze lalki powstały z myślą o marynarzach, którzy, pozbawieni damskiego towarzystwa, nie mieli przed długie okresy żadnych szans, aby rozładować „po bożemu” efekty nabrzmiałej chuci. Laleczki miały być substytutem chętnych do igraszek kobiet i sprawdzały się tak wyśmienicie, że powstał przeogromny sektor, produkujący takie zabawki.
O ile pierwsze „holenderskie żony” były lalkami dość prostego typu, o tyle dzisiaj można nabyć lalki do złudzenia przypominające żywe dziewczęta. Ilość typów, dostępnych na rynku, jest przeogromna (jak to mówi przysłowie – dla każdego coś miłego), lecz z sondaży wynika, że najchętniej kupowanymi modelami są laleczki o dziecięcych twarzach i ciałach. To dość zatrważająca informacja, która każe głęboko zastanowić się nad potrzebami współczesnych mężczyzn, śmiało sięgających po seks z lalkami o wyglądzie nastoletnich lolitek.
Obcowanie z lalką, która nie może przecież odpowiedzieć na pieszczoty i karesy swojego właściciela, ani obdarzyć go wzajemnością, przywodzi na myśl jeszcze jedno niebezpieczeństwo – utratę więzi emocjonalnej w stosunku do realnego świata. Naturalny stosunek między dwójką żywych osób (pal licho ich płeć) zastępuje się uproszczonym stosunkiem z nieożywionym przedmiotem. Fanatycy lalek twierdzą, że darzą swoje „kochanki” miłością i widzą w nich realne towarzyszki życia. Ale gdzie w tym miejsce dla prawdziwych kobiet i mężczyzn?
Pomimo kontrowersji, które wzbudzają seks-lale z Japonii, trudno przejść obok nich obojętnie. Ich ponadprzeciętna uroda i staranne wykonanie kwalifikują je przecież jako nietypowe dzieła sztuki. W tym wypadku – erotycznej, ale chyba jednak – sztuki.








Wyzywająca poza nie pozostawia wiele do wyobraźni i dobitnie wskazuje, po co ta lalka istnieje.




Pomijając wybitnie erotyczny aspekt takich lalek, to przyznam, że bardzo chciałabym mieć przedstawicielkę w kolekcji. Na pewno świetnie by pozowała, choć niekoniecznie bez ubrania i nie w tak wyuzdanych pozach. Z całą pewnością jest w pełni artykułowalna 🙂
Wszystkie zdjęcia pobrałam ze strony producenta lalek: http://www.orient-doll.com/