Dzięki wskazówce Imago, zamieszczonej w komentarzach pod poprzednią notką, zdecydowałam się bliżej przedstawić Jake’a, dodatkowo porównując go z kenem-Fashionistą. Wniosek z tego porównania już na samym wstępie jest taki, że laluś od Mattel przegrywa na wszystkich możliwych frontach, włączając nawet kwestię urody. Zresztą, zobaczcie sami.

Obie lalki są mniej-więcej tego samego wzrostu. Fashionista nieznacznie przewyższa kolegę, ale jest to różnica nieznacząca. Dość duża dysproporcja dotyczy natomiast wielkości głów – u Jake’a zachowano w stosunku do całej sylwetki kanon witruwiański, Fashionista natomiast jest pod względem anatomicznym dość fantazyjnym tworem.

Z mojego punktu widzenia korzystniej wygląda figurka od Hot Toys i choć głupio się przyznać, to aż mi ślina cieknie, kiedy patrzę na jej kształty. Oby więcej takich było wokoło (oczywiście w postaci ożywionej!)
Chłopcy mają różnej wielkości klaty i pewnie bez trudu zgadniecie która należy do tego bardziej „męskiego” rodzynka.

Rozbrajają mnie te kłaki na klacie 😀

Korpus Fashionisty został odlany z jednego kawałka plastiku, u Jake’a natomiast składa się z trzech części, co pozwala przystojniakowi okręcać się w talii. Poniżej widok na tułów od tyłu, wraz z ujęciem apetycznej dupki (Ło Jezukryście, o czym ja myślę?)

W tym miejscu chciałam wyjaśnić, że nie ustawiłam Jake’a w tej pozycji, żeby bawić się z nim w zboczonego glinę, który każe ujętemu biedakowi stanąć pod ścianą w szerokim rozkroku, i wyciągnąć ręce nad głową, gdy tymczasem podniecony obrońca prawa i sprawiedliwości zaczyna … (a jednak o TYM myślę, psiakostka!)
Zakładam, że Jake, w przypadku zalotów jakiegoś policjanta wybroniłby się sam, wystarczy spojrzeć na jego potężne łapy. Bary jak u niedźwiedzia 😀

Szanowny pan został wyposażony w silne, umięśnione nogi, które są bardzo, bardzo zginalne. U Fashionisty chudziutkie nóżki można ustawić pod kątem 90 stopni, a u Jake’a chodzą „jak ta lala” we wszystkie możliwe strony. Takimi kopytami to można i kopa z półobrotu zasadzić, jak Chuck Norris!


Ciekawą częścią ciała figurki są stopy. Po pierwsze – są osadzone na bolcu z kulką, przez co zatraca się wrażenie naturalności nogi, po drugie – można zginać to ustrojstwo jak się tylko chce.

Paluchy u nóg są ruchome 🙂

Dłonie – chwytne, jak u „action manów”, wykonano z miękkiego plastiku. Wnętrze łapek jest bardzo miłe w dotyku. Dodatkowo rączki porównane ze stopami robią bardzo dobre wrażenie – są o wiele naturalniejsze i rzeczywiście przypominają ludzkie.


Najwięcej staranności poświęcono głowie i jej „makijażowi”. Oczy figurki są pokryte błyszczącym lakierem, co daje iluzję żywego ludzkiego spojrzenia.


Wyraz twarzy jest dość surowy, a może zatroskany? To dość istotna różnica w stosunku do uśmiechniętych zazwyczaj keników. Na pewno przydaje figurce „powagi”.
Bardzo ładnie poradzono sobie z połączeniem głowy i tułowia. Linia głowy cięta jest tuż przy szczęce i przy odpowiednim ustawieniu zabawki nie widać momentu wiązania.

Trochę mi szkoda, że Jake’owi nie dano prawdziwych, wrootowanych włosów. Zakładam jednak, że ma się on sprawdzać jako jakiś żołnierz czy komandos, więc nie potrzebna mu żadna fikuśna fryzura. Trudno mi wyobrazić też sobie, aby jakikolwiek właściciel figurki chciał ją czesać. To jednak nie jest lalka do typowej, dziecięcej zabawy.
Z drugiej strony Jake’a tak fajnie się ustawia w różnych pozycjach, że grzechem byłoby nie skorzystać z jego umiejętności i trochę się powygłupiać. Tu – widzimy go w pozie primabaleriny:

Jake: – „Aga, zlituj się w końcu nade mną, oddaj mi spodnie!”

W sumie – czemu nie 😉 No bo co to za chłop bez gaci?