Kiedy doszło do mnie, że lalki Barbie o typie twarzy „Superstar” to nie moja bajka, postanowiłam pozbyć się wszystkich z domu. Operacja udała się w stu procentach. Po opustoszeniu półek doszłam jednak do wniosku, że powinnam była zachować choćby jedną „superstarkę”, która uosabiałaby w mojej gromadce ducha zabawek Mattel z lat osiemdziesiątych. Po przemyśleniu sprawy doszłam do wniosku, że żadna ze sprzedanych lalek nie spełniałaby tego zadania. Potrzebna mi była laleczka charakteryzująca się ponadprzeciętnym „przepychem” i jednocześnie wyraźnym kiczem. Byłam pewna, że nie chcę żadnej blondynki – w moich rankingach plastikowe dziewczęta o jasnych włosach zawsze przegrywały z szatynkami i rudasami.
Przeszukiwanie zasobów internetu dało zadowalający efekt – w oko wpadła mi lalka z serii „Enchanted seasons” – Autumn Glory Barbie. Postanowiłam, że zostanie ona jedyną superstarką w mojej pseudo-kolekcji.
Namierzywszy cel postanowiłam czym prędzej dokonać zakupu. Lalkę można było nabyć w kilku serwisach z zabawkami, na Allegro oraz w dość popularnym wśród lalkowiczów sklepie For less than ever. We wszystkich tych miejscach upatrzona Barbie była horrendalnie droga – ceny nie schodziły poniżej 160 zł. Po doliczeniu kosztów przesyłki zakup lalki zdawał się zamykać w kwocie 200 zł. Szukałam więc dalej. Dość oczywistym rozwiązaniem było przeszukanie zasobów eBaya, gdzie laleczka „sprzedawała się” za 15,00 USD …
Przeczytałam komentarze na temat sprzedającego – zdecydowana większość była pozytywna co pozwalało mieć nadzieję na jego uczciwość. Kliknęłam opcję „kup teraz”, przelałam należność i po tygodniu lalka była u mnie. Wysokość wydanych środków (łącznie z przesyłką na terenie Unii Europejskiej) nie przekroczyła 80 zł.
Lalka, którą kupiłam niczym nie różniła się od swoich droższych koleżanek – nigdy nie odczepiano jej od tekturki ani nie wyciągano z pudełka, które zachowało swe dziewicze zabezpieczenia (było porządnie zaklejone). Skąd więc wzięła się taka różnica cen zabawki oferowanej przez różnych sprzedawców? Czyżby moja Barbie była z jakiejś limitowanej, trudno dostępnej serii? Ależ skąd! Po prostu sprzedawcy, wiedząc, że klienci z Polski wolą kupować w rodzimych serwisach, windują koszty nietypowych produktów maksymalnie wysoko, każąc sobie słono płacić za coś, co gdzie indziej jest uważane za towar niewielkiej wartości, dostępny od ręki. Dlatego decydując się na zakup upatrzonej lalki warto przejrzeć kilka źródeł dostawy, by nie dać naciągnąć się sklepowi, który oferuje kilkukrotne przebicie.
Kończąc swoje wywody zapraszam do obejrzenia zdjęć barbioszki 🙂

„Autumn Glory Barbie” czyli Baśka jesienna. Szczerze mówiąc nie planowałam zakupu lalki, która „wtopi się” w obecnie panującą porę roku. Jakoś tak samo wyszło 🙂

Miało być pysznie i bogato. No i jest! Ilość złotych i lśniących elementów pokrywających lalkę powoduje oczopląs. Takiego „błysku” nie miały chyba nawet lalki z serii My Scene 😛

Lalka ma przy kapelutku PRAWDZIWE kurze piórko. Mam nadzieję, że przy szyciu jej stroju nie skrzywdzono żadnego ptaka.

Buziak lalki ujął mnie dwoma szczegółami – oczami w odcieniach brązu (niespecjalnie lubię błękitne ślepka u Barbioszek) i żółtym cieniem na powiekach. Sama bym takie chciała mieć, ale jak znam życie wyglądałabym po ich użyciu ohydnie 😛

Kiedy byłam dzieciakiem marzyłam o tym, że kiedyś dostanę suknię z takiego lekkiego, mieniącego się materiału jaką ma Barbie. Jako stara baba wolę bardziej stonowane ubiory, ale gdzieś w głębi duszy nadal tkwi obraz mnie samej w pysznej kiecce, z toną biżuteryjnych błyskotek, biorącej udział w wielkim balu na królewskim dworze 🙂