Ivanhoe

Jedyną książką Waltera Scotta, którą obecnie mam w domu, jest „Ivanhoe”. Jak na osobę, która połyka powieści historyczne w ilościach hurtowych, to niewiele, bo Scott spłodził przecież ogromną ilość dzieł poświęconych rycerskim dziejom Szkocji. Sęk w tym, że twórczość klasyka nieszczególnie mnie porywa. O ile przed naszym Mickiewiczem gotowa jestem paść plackiem i bić mu pokłony (jestem głęboko przekonana, że był geniuszem, jego utwory czytam z wypiekami na gębie i drżeniem w sercu i generalnie mam daleko posunięte fiksum dyrdum na jego punkcie), to szkocki pisarz mnie „nie rusza”.

 

01

Nasz wieszcz wyglądał w młodości jak przyćpany muzyk zespołu rockowego, który wszystko ma w nosie i pewnie dlatego kobity tak za nim szalały. Wedle przekazów historycznych, pan Adam korzystał ze sławy ile wlezie i zaliczał fanki na pęczki. W szkołach wszelako nie uczą dzieci, że straszny był z niego jebaka i świntuch, bo to podkopało by świetlany pomnik, który zbudowali mu potomni.

 

„Ivanhoe” lubię chyba z jednego powodu – i to najmniej istotnego, czyli wątku romansowego. Dla niewtajemniczonych – krótkie wyjaśnienie ze spoilerem. Kto spoilerów nie lubi – niech  notki absolutnie dalej nie czyta, bo zepsuje sobie apetyt na przeczytanie książki i, co gorsza, na obejrzenie nędznych filmideł, które nakręcono na jej podstawie.

 

02

Wyjątkowo okropna ekranizacja powieści. Jedynym jasnym punktem jest to, że gra w niej Sam Neill, który niestety pod koniec umiera (ojej, zaspoilerowałam). Ale można sobie na niego trochę popatrzeć jak lata w zbroi i z NAGIM mieczem. Innych, godnych zapamiętania widoków golizny, ku mojemu ubolewaniu, nie ma 😦

 

Otóż na świecie żyje sobie cnotliwy i honorowy rycerz, rzeczony Ivanhoe, który z jakiegoś niewiadomego powodu jest szczególnie pożądany przez kobiety (pewnie jest oszałamiająco przystojny, męski i ma wielką, twardą i wiecznie wzniesioną ku niebu lancę). Los pcha w jego objęcia dwie atrakcyjne damy: narzeczoną – Rowenę (piękna, miła, przepełniona uczuciami patriotycznymi arystokratka) i Rebekę (córka żydowskiego kupca, kobitka wielkiej urody i sporej dzielności). Obie panie chciałyby przygarnąć rycerza do swego łona, przy czym Rebeka zdaje sobie świetnie sprawę z tego, że różnice, nazwijmy to – kulturowe, nie pozwolą jej urzeczywistnić marzenia, więc wzdycha sobie do chrześcijańskiego ciacha po cichu.


W adoracji Ajwenhoła Rebece przeszkadza nieco porwanie przez napalonego na jej niewieście wdzięki rycerza zakonnego, który stawia kobicie ultimatum: Albo będziesz moja, albo stanie się coś strasznego! (nogi ci zaśmiardną, porazi cię wieczne zatwardzenie  albo kot narobi ci do łóżka itp. itd.).

 

Ivanhoe rusza na pomoc uwięzionej (patataj, patataj, patataj, ihaaaaa!), odbija Rebekę i … potulnie wraca do narzeczonej. Uratowana ślicznotka płacze w rękaw i romanca się kończy. Zresztą inaczej nie może być, bo chrześcijański rycerz nie hajtnie się raczej z Żydówką, ani ona z nim, a bez ślubu raczej się nie połączą, choć oboje zapewne mają ochotę i myślą intensywnie o liczbie 69.

 

Aha! – w tle opowieści szwenda się Robin Hood, Ryszard Lwie Serce, cała kupa nienasyconych seksualnie Templariuszy, jak również błazen, chłopstwo i szlachta w ilościach niepoliczalnych.

 

A teraz „clue” tego całego wpisu, żeby nie było zupełnie od czapy. Gdyby bohaterki powieści były lalkami, to w mojej inscenizacji, wyglądałyby następująco:

 

Rowena

Blondyniasta Rowena (w tej roli plażowa P.J.)


Rowena 2

Mówię wam, średniowieczne damy na bank chodziły w bikini 😉


Rebeka

Czarrrrrrrnowłosa Rebeka (w postać Izraelitki wcieliła się Barbie-Hawajka)


Rebeka 2

Niebrzydka jest skubana 😛

panie razem

Brygada „RR” – Rowena i Rebeka

Ja się w zasadzie nie dziwię, czemu Ivanhoe miał rozterki sercowe. Obie dziewuchy były przyjemne dla oka i miały fajne nogi 😛

 

 

Aha, ten wpis to właściwie jest pożegnanie z P.J., która na dniach pojedzie do nowej właścicielki. Zachciało mi się uwiecznić ją na zdjęciach (ku pamięci), a że w porównaniu z ciemnowłosa koleżanką tchnie słodyczą i miękkością charakteru, więc idealnie nadała się do roli Roweny.

Dodaj komentarz