Prezent wcale nie musi być nowy i pachnący świeżością. W niczym nie szkodzi, jeśli ma więcej iż 10 lat i jest łysy, ciut nadgryziony zębem czasu oraz zdekoloryzowany. Co ciekawe, czasami taki zużyty staroć ma szansę być bardziej kochany niż jego nowiuteńki odpowiednik. Myślę, że tak właśnie będzie z barbioszką, która czekała na mnie pod choinką – „Spiel mit Barbie 1978” (tłum. – baw się z Barbie)
Basia „spiel mit” powstała w oparciu o bardzo popularny wzór matellowskiej lalki – to jest Malibu Barbie. Z tego powodu jest bardzo do niej podobna, choć można zaobserwować kilka istotnych różnic – w kształcie namalowanych oczu, brwi oraz kolorze ust. Różnice te mogę zaprezentować dzięki uprzejmości miłego człowieka z serwisu Flickr: Alya12
Poniżej wklejam fotografię jej autorstwa, pobraną z konta dostępnego dla zwiedzających pod adresem: http://www.flickr.com/photos/alyaalya12/4835798756/#/
Spiel mit Barbie to ta miła dama w długiej, różowej sukni. Śliczna dziewuszka, nieprawdaż? Moja nie jest tak ładna, ale za to – moja 😀
Basia nie byłaby Basią gdyby tuż po wyjściu z opakowania nie zrobiła sobie zdjęcia świątecznego przy choince.

W świetle flesza wyraźnie widać, że łepetyna panny Barbary jest co najmniej o ton ciemniejsza od reszty ciała. Cóż począć, wpływ światła i powietrza na gumę główki zrobił przez lata swoje. Warunki atmosferyczne nie miały również litości dla włosów lali. Ciemnorude kosmyki, które wymykają się spod pasiastej czapeczki to „owłosienie zastępcze”. Jak za moment zobaczycie Basia jest łysiutka jak kolano pradziadka 😉
Zanim jednak przejdziemy do drastycznych fotek – spójrzmy na zdjęcie ogólnopoglądowe przedstawiające obecny stan lali (chciałam zwrócić waszą uwagę na to, że charakter fotografii jest zupełnie przyzwoity, gdyż prezentuje ona lakę ubraną. Jak nietrudno się domyślić w dalszej części notki pojawią się nieskromne, gołe portrety)

I jeszcze łepetyna z peruczką:

Ciemny kolor włosów nie jest taki zły (pasuje do brwi!), ale że w oryginale Baśka jest blondynką, będę się starać przywrócić jej urok pierwowzoru – to jest wygląd jasnowłosej, cycatej, rozrośniętej niemieckiej „Helgi”, znanej wszystkim miłośnikom przaśnej pornografii „z krainy szkopa”. Nic nie poradzę na to, że ta konkretna Baśka właśnie tak mi się kojarzy.
Hahahaha! – a teraz przygotujcie się na widok łysiny i golizny!

Czasami się zastanawiam czy poprzedni właściciele lalek nie cierpią na chroniczne niedożywienie, bo lalki, które do mnie trafiają wyglądają jakby im ktoś kłaki z łepetyny wygryzł. Trochę się temu dziwię, bo takie sztuczne włosy są strasznie ciężkostrawne. Czy nie lepiej byłoby nawpychać w siebie kociego lub psiego futra? Masa zwierzęcych kłaków zalega na dywanach, kanapach i w innych łatwo dostępnych miejscach – jest czym się pożywić. Tylko brać i się częstować!
A teraz – przez wszystkich oczekiwana: GOŁA BABA!

Niby to nic wielkiego, ale przyjemnie się robi na sercu, kiedy pomyśleć, że lalka odziedziczyła typ ciała po swojej popularnej poprzedniczce – „Malibu Barbie”. Jej kształty poszły zresztą dalej w świat, co zobrazuje kolejna fotografia:

Czy dziewczęta nie są do siebie podobne pod względem figury? (no, może oprócz tego, że nowsza barbioszka ma nóżki „rozchodzące się” na boki i nie umie usiąść jak dama). Co drugi model superstara to prawie „spiel mit”, tyle że łepek i takie różne drobne niuanse są ciut inne.

Buziaki są zupełnie odmienne. A niby ta sama firma – matka 🙂 Gdyby spojrzeć na te mordki z perspektywy osoby, która nie interesuje się „barbiami”, to można byłoby dojść do wniosku, że to dwie, kompletnie różne lale.
Na uwagę zasługuje wielkość główki Helgi. Łepetyna panny superstar wygląda przy główce „spiel mit” jak wieeeeelki baniak. Spiel ma też wyraźnie mniejszy nosek!

Najwdzięczniejszym elementem ciała „Helgi” są stópki – kanciaste, kopytkowate, ale za to – z paluszkami. Malutkimi, wyraźnymi paluszkami!

Sygnatura, jak to bywa u barbiowatych stworów, kryje się na pupie.

Ponieważ z barbioszką nie dotarły żadne butki (wydaje się, że w oryginale takowych nie posiadała), na razie lala paraduje boso. Czeka też na przeszczep włosów i ufam, że ma w sobie trochę cierpliwości, bo w kolejce do rerootu stoją już dwie panie. Poza tym trochę boję się zdejmować Heldze głowę, bo łepek siedzi na karku podejrzanie mocno. W najgorszym wypadku lala będzie ratować się peruczką od Steffi (w sprzedaży ostatnio jest sporo peruczkowych Stefek). Tak czy siak – mam nadzieję, że odzyska w którymś momencie swoją blond fryzurę i być może – oryginalne ubranko (kostium kąpielowy).