W życiu każdego człowieka nadchodzi kiedyś moment, w którym mówi sobie: „DOŚĆ! Starczy mi już tego wszystkiego! Koniec! Nie chce mi się już ciągnąć tego dłużej.” U jednych oznaki zniechęcenia pojawiają się po wielu latach, u innych – dużo, dużo szybciej. Bardzo chciałabym móc powiedzieć, że należę do pierwszej kategorii. Niestety, życie weryfikuje zainteresowania i fascynacje, także te kolekcjonerskie.
Po wielu miesiącach brzemiennych w przemyślenia postanowiłam zakończyć kolekcjonowanie. Decyzja ta zrodziła się świadomie i jest nieodwołalna. Tylko stanowcze postępowanie pozwoli mi przestać bezrozumnie trwonić środki finansowe i pustoszyć domowy budżet, który można spożytkować na rzeczy przydatne dla całej familii (a nie tylko dla mnie). I choć serce ściska gorycz, ból i smutek, muszę w końcu to napisać:
Od dziś, solennie przyrzekam, nie zbierać więcej lalek marki „SIMBA”!
Nie będę kupować Steffi, gdyby nawet ich cena była śmiesznie niska lub trafiały mi się okazy niezwykłej wprost urody i rzadkości. Nie pozwolę sobie zbłądzić na manowce i dać się wciągnąć w szał zakupoholizmu. O nie! – nigdy więcej! … tylko ten jeden, jedyny, ostatni raz. No bo przecież to była okazja …
Ciemnowłosa okazja chodziła za mną kilka tygodni, pchając mi się przed oczy za każdym razem, kiedy wchodziłam na serwis Allegro. To, że wpadła mi w oko to jeszcze nic! Ona po prostu wdzięczyła się do mnie z ekranu, robiła rozkoszne minki, puszczała filuternie oczko – działała jak prawdziwy diabeł-kusiciel, pragnący sprowadzić cnotliwą duszyczkę na złą drogę. Broniłam się dzielnie, odwracając wzrok od tego zbereżeństwa i modląc do świętego Mamona o hart ducha by zwalczyć pokusę. A jednak nie okazałam się dość silna! Tak mi teraz wstyd. Na pocieszenie został mi tylko nowy nabytek, który, za każdym razem gdy nań spojrzę, przypomina mi o kolejnym upadku. O zgrozo! czy to uzależnienie się kiedyś skończy?
– – –
Zostawiając za sobą te żałośliwe jęki i stęki zapraszam do obejrzenia zdjęć kuśliwego stworzenia, przez które złamałam swoje postanowienie zamknięcia kolekcji Steffi. To brązowowłose dziewczę o pomarańczowych ustach, widoczne w otoczeniu sióstr (czarnowłosej i jasnowłosej) nie dało minąć się obojętnie. No cóż, silna wola – sobie, a lalkoholizm – sobie 🙂
Jeśli do kolekcji trafi mi się jeszcze rudzielec, to naprawdę (naprawdę!, naprawdę!) zakończę zbieranie Steffi!