Patrząc obiektywnie – jest to brzydal

Gdyby na „Joannę” od polskiej firmy „Krawal” patrzeć obiektywnie, to trzeba byłoby uznać ją za jedną z najmniej urodziwych fashion dolls. Po pierwsze – laleczkę obdarzono dziecięcą twarzą, kontrastującą z dorosłym ciałem (coś dla zboczuchów!), a po drugie, jakość makijażu, rozmieszczonego na jej buziaku woła o pomstę do nieba. Podobno lalki Krawalu malowane były ręcznie, co w jakichś sposób może tłumaczyć sprawę, o ile nakładaniem farby zajmowali się niewidomi. Możliwe, że Krawal postanowił na przykładzie lalki przybliżyć swoim klientom jakieś znane polski powiedzenie. Szkoda, że wybrał frazę: „Jedno oko na Maroko a drugie na Kaukaz”!

 

1

 

Nawet jeśli założymy, że „spec od makijażu” naprawdę się starał, to jego wysiłki i tak poszły na marne. To dość smutne, zważywszy na to, że tak łagodny i delikatny mold zasługuje na trochę dopieszczenia.

Ponieważ przyglądanie się buziakowi wywołuje u mnie morderczy nastój i chęć skopania komuś czterech liter, przejdźmy do reszty cielesnej powłoki Joanny. Fragmenty nie ruszone farbą (znaczy korpus) nie są takie złe. Przede wszystkim wykonano je z dość dobrej jakości tworzywa: nogi i ręce są z gumy, która do dziś dzień się „nie siepie”, a korpus z twardego plastiku.

Zarówno górne jak i dolne kończyny są zginalne. Nogi chodzą „na dwa kliknięcia” jak u Barbie:

 

2

 

Za to ręce to już zupełnie inna bajka! Krawal podpatrzył chyba patent stosowany u producenta lalek Fleur i zaopatrzył Joannę w rączki, które można dowolnie układać, bo w środku umieszczono silne druty. Joanna może więc zginać łapki w łokciach, wziąć się pod boki, podrapać po głowie, a nawet zawinąć ramiona jak precelki, co widać na poniższej fotografii. Po co jej ta umiejętność – nie mam pojęcia, ale muszę przyznać że lala po przyjęciu tak awangardowej pozy wygląda dość malowniczo i przerażająco zarazem.


3

 

Po rozprostowaniu rączek ciało wraca do „normalności” i lala wcale wdzięcznie pozuje.


4

 

Czy zwróciliście uwagę na długość włosów Joanny? – bo ja tak! Rozpuszczone sięgają jej aż do kostek, tak więc można przypuszczać, że laleczka to jakaś polska Roszpunka 🙂


Włosy są całkiem niezłej jakości – po umyciu i rozczesaniu zaczęły się równo układać  i ładnie błyszczeć. Byłyby wprost idealne, gdyby wszywano je nieco gęściej, tak, aby między poszczególnymi kępkami nie ziały bardzo widoczne odstępy.


5

 

Charakterystyczną cechą laleczki jest markowanie. Na ciele znajduje się tylko jedno logo, wskazujące na jej pochodzenie. Jest to „twarz wesołego przedszkolaka” wybita na plecach:

 

6

 

Dziwna dziewczyna z tej Joanny. Choć ma zadatki na ładną kobitkę, to z nich nie korzysta. Ale i tak miło jest mieć świadomość, że istnieje jedna, jedyna polska „fashion doll”. I nawet jeśli nie należy do najpiękniejszych, to jej wartość jest wysoka – bo sentymentalna.

Dodaj komentarz