Seksapil to nasza broń kobieca

Dzięki bardzo ciekawej stronie internetowej, (http://dollreference.com/bild_lilli_clones_competitors.html), udało mi się zidentyfikować sympatycznego klonika, który mieszka u mnie od ponad roku lat, a do tej pory nie doczekał się prezentacji. Lalunia jest maleńka (7,5 cala), zabawna i – Dzięki Ci Panie! – sygnowana na plecach napisem: „British Patent #804566 and U.S. patent #2925684”, co pozwala szybko namierzyć kraj jej produkcji, czyli Australię.


01

 

Dziewczątko jest świadectwem mojego fisia na punkcie Bild Lilli, rozwijającego się od początku zainteresowania lalkami. Kiedy nadarzyła się okazja zdobycia australijskiej krewniaczki Lilli, to niespecjalnie długo zastanawiałam się nad tym, czy w istocie chcę ją mieć. Wiedziałam, że „tak”. Od tamtej pory moje zdanie się nie zmieniło, więc decyzja o jej przygarnięciu była słuszna.


Paskuda została  nadkąszona nielitościwym zębem czasu, co specjalnie nie dziwi, bo nie była przechowywana „za szybką”, a eksploatowane w celach zabawowych. Ma trochę przebarwień na ciele, starł się jej makijaż i wykruszyła część włosów, ale za to jej nogi są pierwsza klasa. To, że ledwie trzymają się na gumkach, to już inna sprawa 😛


02

Według różnorakich badań psychologicznych nóżki tej lalki stanowią ziszczony fetysz męski. Podobno panowie bardzo często fantazjują o gorącym seksie z piękną kobietą, ubraną tylko w szpilki. A Lila ma szpileczki na stałe i nogi zgrabne, niczym modelka 🙂


Buziak lalki wygląda jakby pracował nad nim malarz-kubista: ślepki są nierównej wielkości, a usta – krzywe. Taki to już urok ręcznej roboty. Najlepiej i najbardziej symetrycznie prezentują się chyba dziurki w nosie 😛

 

03

Twarz trochę się świeci. Została wykonana z twardego plastiku. Jeśli w niego mocniej stuknąć, to się pokruszy. Dlatego nie planuję stukania.

 

Pomimo niedoskonałości i tak lubię ten pyszczek. Nie mam najmniejszej chęci by go przemalowywać lub poprawiać. Jedyne, co w najbliższym czasie zostanie zmienione – to włosy, które po dotknięciu kruszą się w palcach.


04

 

W porównaniu z lalkami Barbie kloniczka jest mikruskiem. Zdecydowanie bliżej jej do laleczki Dawn, niż do „wielkiej” kuzynki od Mattel.


06

Dawn czuje się trochę nieswojo w towarzystwie Lilki. Ta dziwna lalka, której stopy są przyrośnięte do pantofelków, patrzy jakoś tak niepokojąco, jak modliszka. Może chce zjeść blondynkę na kolację?

07

 

U boku pełnowymiarowej laleczki Lilutka wydaje się wyjątkowo małym potworakiem. W dodatku łysym i pozbawionym górnej części czaszki. Przed wykonaniem zdjęcia musiałam jej usunąć „kopułkę”, bo samoczynnie wypadła jej część włosów i nad czołem zrobiła się łysina. W związku z tym dorosłam do decyzji, że koniecznie potrzebna jest zmiana całej fryzury. No i zdobycie ubranek w odpowiedniej skali, co nieco mnie przeraża, bo gdzie się szuka szmatek dla takiej ociupinki? Na szczęscie z butami nie będzie problemu 😛

 

Mam nadzieję, że w jednym z kolejnych wpisów będę miała okazję zaprezentować malucha po tuningu. Czekam na sobotę i niedzielę i dość dobre, poranne światło. Strasznie denerwuje mnie, że mój aparat „śnieży” przy robieniu zdjęć wieczorem.

 

Chciałabym kiedyś pokazać Lilkę u boku prawdziwej Bild Lilli. Jeśli „Bóg da”, to się wydarzy. Na pewno nie dziś, ani nie jutro, ale myślę, że w jakimś skończonym czasie. Strasznie ciekawie byłoby mieć kolekcję składającą się z różnych Lilek, które powstały w odległych zakątkach świata. Nie wiem, czy to mój lalkowy cel na przyszłość, bo miłość do Hot Toys wcale we mnie nie osłabła, ale biorę go pod uwagę.

Dodaj komentarz