W związku ze zbliżającymi się świętami postanowiłam poświęcić wpis obrusowi na wigilijny stół. Przygotujcie się na dużo spamu zdjęciowego:
Oto obrus w wersji niewyprasowanej. Za chwilę przekonacie się, jak wypięknieje po użyciu żelazka! Stanie się gładki niczym jedwabna chusta, promienieć będzie śnieżną bielą i onieśmielać swoim prostokątnym kształtem. Po uprasowaniu godny będzie pieśni minstreli, prezentacji na królewskim dworze i tytułu „Mistera obrusów 2012”.
Wybaczcie głupi żart. Na zdjęciu powyżej widać wcale nie obrus, a fragment sukni lalki, której jeszcze nie miałam okazji zaprezentować. To smutna panna młoda. Smutna jest dlatego, bo tkwi samotnie w pudełku, oczekując na narzeczonego, który nigdy nie nadejdzie, bo nie został przez Mattel wyprodukowany. Stąd na twarzy lalki brak uśmiechu i zrezygnowane spojrzenie.
W dziejach firmy Mattel ślubnych lalek było na pęczki. Część z nich sprzedawano z bogatym „wyposażeniem”, w skład którego wchodzili panowie młodzi, a czasami nawet i druhny. Takie podejście w pełni rozumiem. W końcu panna młoda powinna mieć u boku ukochanego. Bez niego jej istnienie nie ma sensu. Przecież przed ołtarz nie idzie się samotnie, a z mężczyzną u boku.
Moja samotnica nie ma zbyt dużych szans na spotkanie kena, który założyłby jej na paluszek obrączkę. W serii, w której ją wydano – „Sophisticated Wedding Barbie”, pojawiały się wyłącznie lalki-dziewczęta. Z braku odpowiedniego lalkowego mężczyzny mogłabym oczywiście stworzyć parę damsko-damską, ale sęk w tym, że pozostałe laleczki z tej ślubnej serii niespecjalnie mnie porwały. Są piękne, bo każda panna młoda promienieje urodą i wewnętrznym szczęściem, ale „z twarzy” i „z charakteru” nijak do mojej nie pasują.
Brak pana młodego trochę mi w przypadku mojej Baśki przeszkadza. Gdyby u jej boku stał jakiś przystojny chłopiec, to jej uroda uwidoczniłaby się na jego tle jeszcze bardziej.
– – –
Aby nieco pomóc ślicznotce wysłałam do niej z romantycznym posłannictwem pana wyprodukowanego przez inną firmę niż Mattel. Niestety „Romeo” jest nieśmiały i bardzo się wstydzi, że nie posiada eleganckiego garnituru i butów. Dlatego nie zdecydował się jeszcze przedstawić dziewczynie, czekając na czasy, gdy będzie prezentował się bardziej wytwornie.
Nie da się ukryć, że chłopakowi świecą się do dziewczęcia oczy. Trzymam za niego kciuki, aby szybko wystarał się o stosowny strój i z powodzeniem uderzył do smutnej panny w konkury 🙂