O kloniku bajka niedługa

Dawno, dawno temu, w głębinie zimnego morza Bałtyckiego żyła różowa syrenka o wdzięcznym imieniu Nekrofilcia. Choć z wyglądu wydawała się miłą i bezbronną istotką, to jej serce  było czarne jak złoża węgla na Śląsku.

 

Nekrofilcia obdarzona była pięknym głosem, którym mamiła młodych żeglarzy, rybaków i surferów. Mężczyźni, oczarowani syrenim śpiewem, rzucali się do morza, gdzie Nekrofilcia wciągała ich na głębinę i pozbawiała życia.


1

 

Mniej atrakcyjni żeglarze lądowali w garnkach, gdzie w towarzystwie cebulki, papryki i marchewki zamieniali się w smakowite leczo, a ci bardziej hoży byli wykorzystywani do lubieżnych praktyk, o których dużo nie napiszę, bo nekrofilia (szczególnie w podwodnym, syrenim wydaniu) jest „be”.

 

2

 

Pewnego dnia w pobliżu podmorskiego domku syrenki przepływał w łódce młodziutki, nadzwyczaj urodziwy rybak. Nieświadomy obecności groźnej Nekrofilci zarzucił w morze sieć i czekał aż napłyną w nią ryby. Tymczasem spod wody obserwowała go para czujnych, złych oczu.

 

3

 

– „Oho! Ależ mi się trafił smakowity kąsek!” – pomyślała sobie różowa syrenka – „Chłopak jest urodziwy i jędrny, więc w sam raz nada  się do nekro-figli, a kiedy już mi się znudzi, to ugotuję na tym koguciku wspaniały, chudziutki rosołek!”

 

4


Pogrążona w słodkich marzeniach Nekrofilcia już, już miała zaatakować młodzieńca, gdy nagle z przestworzy spadło jak błyskawica uskrzydlone jajko czarnej kury ubrane w podkoszulek z podobizną Zbigniewa Ziobry i spodnie od dresu marki „adidos”. Jajko przeraźliwie zaskrzeczało po czym porwało młodego rybaka za łeb i poniosło go w kierunku pobliskiej wysepki.

 

5

rysunek pobrany z serwisu Deviantart


– „Ty w żółtko hędożona pokrako! Zostaw natychmiast mój obiad!” – wrzasnęła z wściekłością Nekrofilcia i rzuciła się za mutantem w pogoń. I byłaby, może, dopadła jajko, gdyby kurzy pomiot nie schronił się ze swoją zdobyczą na jednej z dzikich plaż (na której zbierałaś bursztyny), gdzie z przyjemnością zaczął wysysać nieszczęsnej ofierze flaczki (przez pępek).

 

6

 

Gdyby Nakrofilcia miała nóżki, to z pewnością raz-dwa podbiegłaby  po piasku do jajo-stwora i wydarła mu młodego rybaka, ale niestety – jej korpus kończył się rybim ogonem, tak więc z biegania i z pysznego rosołku wyszły nici. Biedna Nekrofilcia wróciła do domu smutna i głodna. Na pociechę zostały jej tylko nici z których  wydziergała sobie ciepłe nauszniki na zimę.

 

7

 

W roli żarłocznej syrenki wystąpił beznogi klonik niewiadomego pochodzenia (brak jakichkolwiek sygnatur). Trochę mi go żal, więc postanowiłam, że dostanie główną rolę w tej ciut przygłupiej bajeczce. Klonik nie oponował  😉

Dodaj komentarz