Flynn

Nie jestem miłośnikiem filmów Disney’a. Moja fascynacja nimi zaczęła się i skończyła na „Pięknej i bestii”. Żadna z następnych produkcji słynnego studio nie wzbudziła już zachwytu (no, może poza „Królem lwem”), choć przyznaję, że oglądam je zawsze ze sporą przyjemnością.

 

Z uwagi na powyższe wybierając się na „Zaplątanych” nie spodziewałam się jakichś nadzwyczajnych fajerwerków. Liczyłam na piękną animację, sympatyczne postacie i miłe, łatwo wpadające w ucho melodie. Z całą pewnością nie podejrzewałam, że wpadnie mi w oko jeden z bohaterów – przystojny Flynn.

 

Dla wszystkich niezorientowanych wklejam obrazek przedstawiający  Flynna, który da niejakie pojęcie o jego „wdziękach”:

 

Flynn

 

Żałuję, że chłopak w filmie nie latał w tak kusym wdzianku, ale cóż – dobrego zawsze w życiu za mało 🙂

 

Po wypuszczeniu filmu na DVD w sklepach zabawkowych dość szybko pojawiły się lalkowe wersje  seksownego złodziejaszka. Do mnie trafiła najpopularniejsza z postaci wypuszczonych przez Disney store (i bardzo sympatyczna) czyli taka:

 

01

Witam piękne panie. Która ma na mnie ochotę?

 

Lalek został wykonany przy użyciu minimalnych środków, jako wersja „budżetowa”, na każdą kieszeń. Nie dołączono do niego żadnych bajerów (jak choćby patelnia), ubranko dostał proste, bez ozdób. Gdyby nie sympatyczna mordka, to można byłoby go pomylić z koszmarnymi książętami od Simby:

 

książęta

Na szczęście buziak Flynna nieco różni się od twarzyczek opracowanych  przez firmę Simba. Przede wszystkim zachowano charakterystycznie zmarszczoną brew i szelmowski półuśmiech.

 

02


Nosisko za to dostał chłopak ogromne. Być może twórcy lalka znają polskie powiedzenie, że kiedy chłop ma duży nos, to ma też duże coś innego.

 

03

 Tak, tak! Ja naprawdę wszystko mam duże, twarde i zawsze gotowe do akcji!

 

Pozytywną cechą lalka jest to, że umie sam stać prosto, żadna podpórka mu nie potrzebna. Całkiem ładnie gestykuluje rękami. Nogi niestety ma mniej mobilne – zginają mu się w kolanach jak u superstarów-kobitek  i to tyle.

 

04

Ram, pam, pam, stoję sam!

 

Główną cechą charakteru Flynna jest samochwalstwo, drugą – przekonanie o wyjątkowości własnej urody, która każdą babę rzuci na kolana. Coś w tym musi być, ponieważ przybycie przystojniaka do mojego domu trochę zelektryzowało lalki-kobitki. Plastikowe „ciacho” zafascynowało przede wszystkim ciekawską Susy,  która postanowiła jak najszybciej zawrzeć z nim bliską znajomość.

 

05

 

– Witaj przystojniaku, czy my się skądś nie znamy? Wydaje mi się, że już się spotkaliśmy.

 

06

 

– Słodki jesteś, wiesz?

 

Flynn nie pozostał obojętny na flirt. Lubił ładniutkie blondynki a w szczególności te śmiałe i wiedzące czego chcą. Zamiast tracić czas na zbędne rozmowy zastosował taktykę „usta – usta” …

 

06


… która przyniosła nieoczekiwany efekt.

 

Susy, kompletnie niepruderyjna dziewczyna, od razu wyjawiła o co jej chodzi:


– Słuchaj Flynn, nie będę owijać w bawełnę. Od ponad miesiąca żyję w celibacie. Jeśli mi ktoś nie pomoże rozładować napięcia, to stanie się coś strasznego! Jeśli przekonają cię moje „argumenty”, które za chwilę przedstawię, to nie czekaj dłużej i bierz się do roboty!

 

Dwa ważkie „argumenty” przedstawione przez Susy okazały się  całkowicie wystarczające 🙂

 

07

 

I wyszło jakoś tak, że Flynn kompletnie zapomniał o Roszpunce, zaś  Susy, do niedawna próbująca uwieść kena Nikołaja, znalazła nowy, znacznie wdzięczniejszy obiekt zainteresowania. Obiekt ten postanowił, że nie odda blondyneczki żadnemu innemu plastikowemu chłopu, bo tak rozwiązła kobita to skarb!

 

08

 

P.S. Nie bijcie proszę za lalkową goliznę i drobne świntuszenie!

Dodaj komentarz