Parada klonów

Gdy w 1964 roku firma Mattel wykupiła prawa autorskie do lalki Bild Lilly i rozpoczęła produkcję Barbie, na rynkach zabawkarskich od jakiegoś czasu  krążyły już  całkiem udane kopie Lilly. Było to możliwe dlatego, że autorka Bild Lilly sprzedała formę odlewniczą lalczynej główki i ciała nie tylko Mattellowi. Tak więc w latach 60-tych, jeszcze przed pojawieniem  się Barbie, na rynku można było kupić laleczki  bardzo do niej podobne, od kilku równocześnie działających, niezależnych producentów.

 

Największą popularność wśród kupujących zdobyły początkowo lalki firmy brytyjsko-chińskiej firmy Dura-Fam Ltd., znakowane „Hong-Kong”, nie różniące się w praktyce niczym (oprócz labelki producenta) od oryginału (Lilly).

1

 

Sporym wzięciem mogły pochwalić się także lalki „Babs” od firmy FAB-LU, przypominające jednocześnie Bild Lilly i Barbie.

 

2

3

 

Firma FAB-LU nie zakończyła działalności na produkcji lalek „Babs”, wypuszczając na rynek dość wierne kopie pierwszych Kenów. Plastikowi chłopcy o wdzięcznym imieniu Bill nosili ubiory identyczne z ciuchami, w które odziewała swoje twory firma Mattel. Jak widać pojęcie „prawa autorskie do wizerunku” miało w latach 60-tych dość szeroki wydźwięk.

 

4

5

 

Na Billu historia kloników się nie kończy. Nie sposób nie wspomnieć tu lalki „Suzette”, produkowanej przez firmę „Uneeda Doll Company” z Nowego Jorku. Z nazwą producenta wiąże się dość ciekawa historia. Otóż firma legitymowała się na rynku dwiema nazwami. Oprócz „Uneeda Doll Company” można było spotkać się z nazwą „Tony Toy Company of Hong Kong”, co na pewno sprawia do dziś kolekcjonerom sporo kłopotu przy rozpoznaniu lalek.

 

6

 

Laleczka Suzette, debiutująca w 1960 roku jako klon Lilly, była początkowo sprzedawana w dwupaku – razem ze swoją siostrą bliźniaczką – Wendy.

 

6

 

W 1962 roku Zuźka wzbogaciła się o chłopaka, Boba, oraz koleżankę, Miss Suzette, Wendy Ward (laleczka z zamykanymi oczami).

 

7

 

Za cenione klony lalki Lilly (oraz wczesnych Barbie) uważane są również:

 

– Polly – wypuszczona przez firmę Valentine:

 

8

9

 

– Mitzi – produkt firmy Ideal Toys:

 

10

 

– Miss teenage girl produkcji firmy Shillman:

 

11

 

– Debbie (producent nieznany). Co ciekawe – laleczka nie ma nóżek!

 

12

 

– Hello Dolly od Nasco & Allied & A.E:

 

13

14

 

– Genevieve firmy Cragstan (zwróccie uwage na pudełko – czyż to nie czysta kopia mattelowskich opakowań?)

 

15

 

Z dość oczywistych względów, spośród zaprezentowanych tu kloników, najbardziej chciałabym nabyć Debbie.

 

UWAGA: żadne z zamieszczonych w niniejszej notce zdjęć nie jest mojego autorstwa. Pochodzenie: Internet.

Top ten mattelowskich kenioszków

Kenioszki bywają różne – pręgowane i podłużne,

Każdy Kenio – miły, gładki,

Każdy nosi modne gatki,

Oraz jest przedmiotem chcicy niejednej starej pannicy.

 

Kończąc już wstęp ten nudnawy,

Wnet przechodzę do rozprawy,

O kenioszkach które Zgreda,

Kręcą jak ruska torpeda.

 

Oto top ten panów ślicznych,

Zgrabnych oraz romantycznych,

Jeden od drugiego lepszy.

 

Niech już Zgred przestanie pieprzyć!

Niech nos wytrze, niechaj chrząknie i w tworzenie listy wsiąknie,

Gdyż wierszyki przygłupawe,

Tylko przeciągają sprawę.

 

No więc, w końcu, zaczynamy,

I do „top ten” zapraszamy!

 

10. Nietypowy Kenik, odwzorowujący legendarnego herosa Hollywood. James Dean nawet dziś budzi w kobietach szybsze bicie serca. I nic w tym dziwnego. W pamięci kinomaniaków pozostał wiecznie młodym buntownikiem, którego każdy chciałby mieć za przyjaciela.

James

 

9. Zac Posen. Lalka ekskluzywna i droga. Sprzedawana wyłącznie w zestawie upominkowym. Oznaczona złotą labelką. Bardzo, baaaaaardzo przeze mnie pożądana (a za taką kieckę, jaką ma na sobie barbietka, to chyba mogłabym morderstwo popełnić)

Zac Posen

 

Zac Posen

8. Agent 007. Ubrany w nienaganny smoking, mega – męski i seksowny. I tylko ta panienka u jego boku jakaś taka niewyraźna, jakby przybyła z innej bajki. No cóż, nawet tacy twardziele jak James Bond tracą czasami głowy dla zupełnie przeciętnych z urody Basiek.

007

007

7. W tangu prężąc się jak kot, swą partnerkę chwyta w lot, po czym wijąc się jak wąż, szepcze jej do ucha wciąż: „Gdybyś była choć ciut ładniejsza i wyjęła z ust tę idiotyczną różę, to zajęlibyśmy wyższe miejsce w rankingu!”

Tango

Tango

6. Ken Harley Davidson z 2009 roku. Fajna z niego cizia, w dodatku odziana w skórzane gaciorki (mam tylko nadzieję, że mu się zgrabny zadek latem od nich nie odparza!). Facet w moim typie – gładki na gębie, długowłosy i chudy. Gdybym była Baśką, to zakochałabym się w nim na amen 😉

harley davidson - II

5. „Get your motor running, running on the highway”, chciałoby się zaśpiewać, bo oto przed nami kolejny przystojniak odgniatający swoje cojones na twardym siodełku Harleya. Wiatr świszcze mu we włosach (także tych na klacie), a on jedzie przed siebie w kierunku zachodzącego słońca i rwie baby po drodze.

Harley ken

Harley ken

4. Jude Deveraux „The Raider”. Ten Ken to pan, który w realnym świecie budziłby wśród swoich miłośniczek mokre i niegrzeczne sny. Napakowany jak kulturysta, długowłosy, ubrany w rozhłestaną, ukazującą męskie wdzięki koszulę i do tego jeszcze romantyk. Ufff, aż za dużo tych cech pozytywnych.

Raider

Raider

3. Za mundurem – panny sznurem. Szczególnie jeśli mundur jest czerwoniutki jak jesienne jabłuszko. A jeśli do tego chłopię, które go nosi ma niebieskie ślepia i buźkę aniołka, to można zakochać się na zabój.

Nikolai

2. Jack Sparrow. Ken do złudzenia przypominający oryginał – zawadiackiego, skorego do bitki i butelki pirata, będącego jedną z najsympatyczniejszych postaci z filmów Disneya. Duże osiągnięcie Mattel’a (choć posiadające kilka niedociągnięć produkcyjnych).

 Jack

 Jack

1. Ken – Aragorn. Rycerz w lśniącej zbroi, budzący romantyczne skojarzenia u takich starych prukw, jak ja. Zasłużone pierwsze miejsce 🙂

Aragorn

Aragorn

Aragorn

 A na koniec stwierdzam: wszystkie chłopaki są fajne, nie tylko te plastikowe 🙂

Baba Jaga rosyjskiej firmy „Gwiazda”

Myślę, że tej lalki możecie nie znać. Nic w tym dziwnego, bo to ślicznotka zza wschodniej granicy, a konkretnie – z Rosji, nie sprzedawana nigdy w Polsce.  Jej pierwowzorem jest wredna i złośliwa postać z bajki – Baba-Jaga, znana wszystkim dzieciakom, które oglądały filmowe produkcje ZSRR, czyli Rosjanom, Czechom, Słowakom, Ukraińcom i Białorusinom. W Polsce filmowa Babusia-Jagusia nie przybrała chyba nigdy statusu postaci kultowej, gdy tymczasem, w wymienionych krajach, cieszyła się ogromną sławą. Każde dziecko chciało mieć w swojej kolekcji Jagę, choć po trochu się jej przecież bało 😉

 

1

 

Jako mały szkrab byłam dumną posiadaczką Jagusi, która przeżyła ze mną wiele przygód przyjemnych i zgoła niemiłych. Lalka doznała topienia w wiadrze mleka, została użyta w charakterze spadochroniarza skaczącego z dziesiątego piętra na trawnik pod blokiem, jeździła jako dżokejka na kocie (przywiązana do kota sznurkiem, co miało dość nieprzyjemne konsekwencje, bo kicia zaplątała się podczas ucieczki na drzewo o gałązki i tpotrzebowała pomocy przy zejściu. Kocillę ściągał z wysokości mój ojciec, który przeżył przy tym spory wstyd, bo zwierzak darł się jak opętany i sąsiedzi przyszli popatrzeć sobie na to, co właściwie tata robi biednemu kociakowi, że on tak przeraźliwie miauczy).

 

Jagusia była ukochaną zabawką do chwili, gdy w moim życiu nie pojawiła się pierwsza Barbie, przez co przemiła staruszka trafiła do pudła z zapomnianymi zabawkami i została po pewnym czasie, wraz z nimi, przekazana jakiemuś innemu dziecku. W ten sposób utraciłam najlepszą przyjaciółkę z dzieciństwa i zrozumiałam, ze jak się kogoś kocha, to nie odstawia się go na boczny tor. To chyba pierwsza ważna lekcja wyniesiona z dzieciństwa.

 

Dziś żałuję, że Jagi nie ma już ze mną i próbuję upolować taką lalkę na moim ulubionym  serwisie aukcyjnym. Trzymajcie za mnie mocno kciuki, bo bardzo chcę Jagusię odzyskać!

 

Ponieważ nie dysponuję żadnymi fotografiami Babusi, pozwoliłam sobie użyć zdjęć użytkowniczki forum Dollplanet.ru o wdzięcznym nicku Goldilocks. Oto one – przedstawiające w całej okazałości i krasie Babusię-Jagusię:

 

2

 

Kto ma taki śliczny, haczykowaty nosek? Tylko Jagusia!

 

3

 

Na plecach – obowiązkowy garb.

 

4

 

Brak właściwej higieny jamy ustnej spowodował, ze babusia zachowała tylko jeden ząbek. Na szczęście do zjedzenia Jasia i Małgosi ten jeden wystarczy 😉

 

Zakryjcie oczy – za chwilę na ekranie pojawi się golizna!

 

5

 

Niech się wstydzi ten kto widzi!

 

6

7

 

Gdyby babcia w młodości nosiła „pajączka”, to pewnie teraz nie miałaby garba …

 

8

 

Chciałabym zwrócić uwagę na artykulacje rąk i nóg – Jagusia ma znacznie lepsze możliwości pozowania niż niejedna Barbie. W zasadzie to można powiedzieć, że mamy przed sobą Jagusię-Fashionistas.

 

Na koniec obiecuję, że jeśli uda mi się wygrać aukcję na molotok.ru, to obowiązkowo wrócę na bloga z jeszcze jednym wpisem poświęconym Babusi! Tak mi dopomóż Swarożyc 😉

Off topic. Dozwolone od lat 18-tu

Wpis poświęcony jest lalkom, których nie powinno się dawać do zabawy dzieciom. Choć pomagają w rozładowaniu męskiej żądzy, ich ponadprzeciętna uroda i staranne wykonanie kwalifikują je jako nietypowe dzieła sztuki. W tym wypadku – erotycznej.
Ladies and gentlemen – zapraszam do zapoznania się z wpisem, poświęconym japońskim „love dolls”

UWAGA! – materiał zawiera sporo golizny. I nie chodzi tu o niewinną goliznę Barbie!

[more]

———————————————————————

W naszym kraju takie lalki to wciąż jeszcze nowość. Gdy przegląda się oferty sklepów erotycznych, to można zauważyć, że nie prowadzą one sprzedaży wyrafinowanych i bardzo drogich sex dolls z Japonii. Oferują towary znacznie tańsze (np. dmuchane lale), kompletnie nie przypominające żywych kobiet. Miłośnicy erotycznych doznań z japońskimi lalkami muszą się naprawdę postarać i sporo wydać, żeby sprowadzić sobie silikonową towarzyszkę zabaw łóżkowych.

 

Tymczasem w kraju kwitnącej wiśni handel silikonowymi pięknościami kwitnie w najlepsze już od wielu, wielu lat. „Holenderskie żony” (datch waifu), bo taka nazwa przylgnęła do seks-lalek, wielu mężczyznom zastępują żywe partnerki. Są ciche, mało kosztują w utrzymaniu i przede wszystkim – nie zdradzają, co powoduje, że wielu panów przedkłada ich towarzystwo nad wspólne życie z prawdziwymi kobietami.

 

 

Historia japońskich sex dolls sięga lat 30-tych XX wieku. Pierwsze lalki powstały z myślą o marynarzach, którzy, pozbawieni damskiego towarzystwa, nie mieli przed długie okresy żadnych szans, aby rozładować „po bożemu” efekty nabrzmiałej chuci. Laleczki miały być substytutem chętnych do igraszek kobiet i sprawdzały się tak wyśmienicie, że powstał przeogromny sektor, produkujący takie zabawki.

 

O ile pierwsze „holenderskie żony” były lalkami dość prostego typu, o tyle dzisiaj można nabyć lalki do złudzenia przypominające żywe dziewczęta. Ilość typów, dostępnych na rynku, jest przeogromna (jak to mówi przysłowie – dla każdego coś miłego), lecz z sondaży wynika, że najchętniej kupowanymi modelami są laleczki o dziecięcych twarzach i ciałach. To  dość zatrważająca informacja, która każe głęboko zastanowić  się nad potrzebami współczesnych mężczyzn, śmiało sięgających po seks z lalkami o wyglądzie nastoletnich lolitek.

 

Obcowanie z lalką, która nie może przecież odpowiedzieć na pieszczoty i karesy swojego właściciela, ani obdarzyć go wzajemnością, przywodzi na myśl jeszcze jedno niebezpieczeństwo – utratę więzi emocjonalnej w stosunku do realnego świata. Naturalny stosunek między dwójką żywych osób (pal licho ich płeć) zastępuje się uproszczonym stosunkiem z nieożywionym przedmiotem. Fanatycy lalek twierdzą, że darzą swoje „kochanki” miłością i widzą w nich realne towarzyszki życia. Ale gdzie w tym miejsce dla prawdziwych kobiet i mężczyzn?

 

Pomimo kontrowersji, które wzbudzają seks-lale z Japonii, trudno przejść obok nich obojętnie. Ich ponadprzeciętna uroda i staranne wykonanie kwalifikują je przecież jako nietypowe dzieła sztuki. W tym wypadku – erotycznej, ale chyba jednak – sztuki.

 

01

02

03

03a

04

05

06

07

Wyzywająca poza nie pozostawia wiele do wyobraźni i dobitnie wskazuje, po co ta lalka istnieje.

lale świntuchy

łapka lali

09

10

 

Pomijając wybitnie erotyczny aspekt takich lalek, to przyznam, że bardzo chciałabym mieć przedstawicielkę w kolekcji. Na pewno świetnie by pozowała, choć niekoniecznie bez ubrania i nie w tak wyuzdanych pozach. Z całą pewnością jest w pełni artykułowalna 🙂

 

Wszystkie zdjęcia pobrałam ze strony producenta lalek: http://www.orient-doll.com/

Kici, kici! Jaki śliczny kiciuś! Czy mogę go pogłaskać?

Oto dość typowy typowy przedstawiciel kociego rodu:

 

1

 

A tu mamy przykład nowoczesnej, plastikowej piękności:

 

2

 

Teraz zagadka – co by wyszło, gdyby połączyć te dwie natury: kocią i lalczyną?

 

Odpowiedź jest tylko jedna: Catwalk kitties!

 

Ciała – jak u Barbie lub Bratz (zginalne nóżki i zdejmowane stópki) ale twarzyczki – oryginalne, zwierzęce. Dodatkowo – kocie uszy i ogonki oraz niespotykane u innych lalek kolory ciał.

 

Niestety, laleczki nie „chwyciły” i z powodu dość niskiej sprzedaży zostały przez producenta, firmę LANARD, dość szybko wycofane z rynku. Szkoda, bo są ujmujące i niepowtarzalne. Nie zdziwi was informacja, że diabelnie chciałabym mieć takie cuda w kolekcji. Tylko – gdzie je zdobyć? Do Polski seria oczywiście nie dotarła …

 

3

4

5

5

6

7

Nie samą Barbie żyje człowiek

Baśki to cudne stwory, strasznie przymilne i ze wszech miar godne, by je ratować od zniszczenia przez paskudne dzieciaki. Jeśli się raz w nich człowiek zakocha, to go ta miłość pewnie do końca życia nie opuści.

Ale kto mówił, że mamy kochać i marzyć o tylko jednym „gatunku” lalki?

Dlatego dzisiejszy wpis będzie o zupełnie niebarbiowym marzeniu, które prawdopodobnie się nie ziści (a już na pewno na pewno nie w najbliższej przyszłości), ale jakaś szansa jest, bo od czasu do czasu grywam z rodziną w totka 🙂

Gdyby jakimś cudem udało się ustrzelić jakąś większą kwote, to jej cześć powędrowałaby na zakup jednej z przepięknych dam, stworzonych przez Marinę Bychkovą:

1

2

3

4

5

Już niekompletnie ubrane lalki zapierają dech w piersiach, a co dopiero mówić o tych odzianych?

6

8

7

10

11

O rany, ale się rozmarzyłam 🙂