Pytanie w tytule to trawestacja słynnej frazy z bajki „Czerwony Kapturek”, mająca wskazywać „wielkogłową” bohaterkę dzisiejszego wpisu – laleczkę Sindy. Sindy jest drugą, obok Fleur, lalą w mojej kolekcji, która obdarzona została tak rzucającą się w oczy łepetyną. Z powodu tej anatomicznej „deformacji” jest i pozostanie dla mnie zabawką wyjątkową.
Tuż po wniesieniu Sindy do domu „cyknęłam” jej na szybko fotkę porównawczą z Barbie.

Być może to, co napiszę za chwilę jest dość wredne, ale im bardziej wpatruję się w powyższe zdjęcie, tym bardziej nabieram wrażenia, że Basia-brunetka wydaje się w porównaniu z Sindy dość „bezmyślna”. Jej spojrzenie przypomina wyuczony grymas pewnej swej urody modelki, gdy tymczasem Sindy prezentuje wejrzenie typu „Marceli Szpak dziwi się światu”, sugerujące, że w plastikowej łepetynie zachodzą jakieś procesy myślowe 🙂
Sindy przyjechała do mnie z Allegro, wraz z grupą innych, ciekawych i mniej ciekawych laleczek. Pomimo wielu różnic w wyglądzie twarzy i budowie ciał łączyła je jedna, wspólna cecha – wszystkie były brudne! Bardzo mnie to zdziwiło, bo sprzedawca, od którego kupiłam grupkę zadał sobie wiele trudu, by lale dobrze zapakować i zabezpieczyć, natomiast ich umycie już mu do głowy nie przyszło. W rezultacie w eleganckiej paczuszce przybyły same brudasy, które bardzo potrzebowały wody i mydła.

Po zmyciu warstwy lepkiego brudu Sindy pokazała światu swe „jaśniejące czystością lica„, które choć pućkowate i dziecięce, wydały mi się niezwykle pociągające.
Kąpiel obnażyła pewne niedostatki w urodzie lali – drobne nakłucia na stopach, przebarwienia na ciele (mam nadzieję, że krem przeciw pryszczom sobie z nimi poradzi) i ubytki w owłosieniu (będzie chyba konieczny częściowy reroot?). Najpoważniejszą operacją będzie prawdopodobnie przeszczepienie rzęs, bo poprzedni właściciel lalki dokonał pewnych „skrótów” (widocznych na zdjęciu) i rzęsy, w oryginale przypominające czarne kurtyny, zostały zredukowane do jakichś mizernych ogryzków.

Defekty w urodzie Sindy stają się nieco mniej widocznie, gdy na laleczkę zerka się z pewnej perspektywy, po wcześniejszym przyodzianiu jej w ubranka „zastępcze” (oryginalnych wdzianek brak).
Jak pewnie zauważyliście strój nie jest kompletny – bo wśród kupki bucików zbieranych przeze mnie „na czarną godzinę” nie ma ani jednej pary, która pasowałaby na nogi lali. Stopy Sindy, w porównaniu z nóżkami barbiowatych kuzynek są naprawdę spore i aby je obuć potrzebne są buciszcza-kajaki (a takich na składzie chwilowo nie posiadam).
Nieświadoma „słoniowatości” nóg Sindy próbowałam założyć jej barbiowe pantofelki. Próba skończyła się jak w bajce o Kopciuszku – buciki za nic nie chciały dać się wcisnąć na nogę lali. W jednej z wersji bajki złe siostry obcinały sobie fragmenty stóp, by zmieścić się w trzewiczek, ale nie wychodziło im to na dobre. Ja także szybko wyrzuciłam z głowy paskudną myśl o tym, by trochę zmniejszyć lalce powierzchnię stóp.

Dalsza inspekcja lalki wykazała, że Sindy nie tylko stopy ma słusznych rozmiarów. Po zdjęciu główki z korpusu ukazała się ogromna kulka-zaczep. Widać, że jak ktoś ma tak dużą głowę to i mocowanie musi być niepośledniej wielkości. Na zdjęciu poniżej – porównanie „kulek” Sindy i Betty Teen:

Z tyłu głowy, w odmęcie blond włosów znalazłam dziwną wypustkę. Nie wiem do czego mogłaby służyć i w związku z tym kieruję w Waszą stronę pytające spojrzenie. Jeśli ktoś mnie oświeci w kwestii tego dziwnego „cosia” na głowie Sindy, to będę mu bardzo wdzięczna. Chwilowo przyjmuje hipotezę, ze niezidentyfikowany „koreczek” służy po to, aby lalce nie wyciekł z głowy olej (wszak wiadomo, że sprytne i zaradne osobniki mają „olej w głowie”).

Kończąc dzisiejszy wpis pozwolę sobie przedstawić jeszcze dwa zdjęcia zdobycznej Sindy w towarzystwie koleżanki – klonika. Klonik jest z całą pewnością kopią Sindy (i to całkiem udaną, choć jak przypuszczam – taniutką), za to wyposażoną w ciekawy gadżet – plastikowy, szczelnie zakrywający ciało biusthalter 🙂


Lalki wyglądają prawie jak bliźniaczki. Mam nadzieję, że klonik po zdobyciu jakiejś stosownej odzieży zmieni się w szykowną i intrygującą plastikową dziewczynę.
Dziękuję, że wpadliście przeczytać mój wpis! Za pośrednictwem Sindy macham wam łapką na pożegnanie. Do następnego razu! 🙂























































































